fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Głos słowiańskiej duszy

materiały prasowe
Dokument „Cienie imperium" otwiera cytat z francuskiego sowietologa Alaina Besançona: „Ludziom na Zachodzie często się wydaje, że Rosja ma te same cele co oni. Rozwój, dobrobyt. Nic bardziej mylnego. Głównym celem Rosji jest podbój. Poszerzenie swojego ogromnego terytorium". O tym właśnie, przez pryzmat jednostek, opowiada film Karola Starnawskiego. Bo jak wiadomo, państwa postsowieckie w większości wciąż znajdują się pod wpływem mocarstwowej polityki wielkiego sąsiada. Od kontekstu geopolitycznego w dokumencie ważniejsze są jednak historie zwykłych ludzi.

Starnawski, który asystował Janowi P. Matuszyńskiemu na planie fabularnej „Ostatniej rodziny", przedstawia losy trzech postaci. Poznajemy rodziny Aleksieja z Górskiego Karabachu, Timura z Ukrainy oraz Aleksandra z Gruzji. To niezwykle intymny portret straumatyzowanych wojną mężczyzn. Tłumaczą, jak konflikty zabiły ich marzenia o lepszym świecie. Kamera rejestruje zmartwienia na ich twarzach, towarzyszy piciu herbaty, nabożeństwom w cerkwi czy radości z odnalezienia zaginionej siostry.

Oglądając ten dokument, stajemy się współuczestnikami fascynującej podróży po Wschodzie. Reżyser tworzy dojrzałą opowieść o przerażającym Wielkim Bracie determinującym życie jednostek. Młodsi chcą jeszcze walczyć, starsi już dawno się poddali. Forma dokumentu obserwacyjnego i sprawność narracyjna Starnawskiego przywodzą na myśl dokonania Andrzeja Fidyka.

„Cienie imperium" to film-protest przeciwko wojnie i niesprawiedliwości, emocjonalnie angażujący. Szczery głos wrażliwej słowiańskiej duszy. Śmiało można stwierdzić, że to jeden z ciekawszych dokumentów roku.

„Cienie imperium", reż. Karol Starnawski, dystr. Fundacja Ruchomych Obrazów

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA