fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Maciejewski: Ostatni zryw

Fotorzepa, Robert Gardziński
Na ostatniej z prostych, tej, która prowadzi do śmierci, już nic nie stoi na przeszkodzie. Rozsądek i plany nie każą dłużej czekać, opinia i konwencje przestają mieć cokolwiek do powiedzenia. Pewnie dlatego życie nie kończy się powoli jak gasnący knot świecy, tylko szybko i gwałtownie, jak błysk eksplozji. W ostatnich dniach i godzinach wstępują w umierającego siły, których się po sobie nie spodziewał. Przychodzą z tych wszystkich miejsc, do których nie zdąży dotrzeć; z wnętrza każdej chwili, która chciałaby zostać przez niego przeżyta. I wtedy wszystko staje się jasne.

Jak w Conciergerie, twierdzy, która podczas jakobińskiego terroru stała się przedsionkiem śmierci i zamkiem rozkoszy jednocześnie. Skazani przez Komitet Ocalenia Publicznego na śmierć, w ogromnej mierze arystokraci, ograniczeni na co dzień więzami dobrego tonu i elegancji, w swych ostatnich chwilach oddawali się fantazyjnym orgiom. Jedni po drugich, kolejni lokatorzy zamkowych cel, wykorzystujący fakt, że nadzorcy i strażnicy twierdzy brali ich przedśmiertne – choć nie bezpośrednio – konwulsje w cudzysłów ostatniego życzenia skazańca. Może to sprawił geniusz tamtego miejsca, może tych kilkunastu miesięcy (w obu przypadkach geniusz lekko stuknięty). A może też jedno i drugie było tylko okolicznością, dzięki której ujawniło się to, co przy innym biegu wypadków pozostałoby na zawsze ukryte. Ale to nie znaczy przecież, że nie istniało, że nie dawało o sobie znać na inne, bardziej pokrętne sposoby. Że ciało i jego wygórowane pretensje już dużo wcześniej nie wzięły w posiadanie świata dob...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA