fbTrack

Plus Minus

Irena Lasota: Wikipedia a sprawa polska

Fotorzepa, Darek Golik
Nie jest łatwo rozstrzygnąć, kto i jak redaguje i kontroluje Wikipedię w jej różnych wielojęzycznych wydaniach.

A wychodzi ona we wszystkich możliwych językach, nawet w esperanto, który podejrzanie przypomina rumuński („Dum la manifestacio studentoj la?te kriegis i.a. »la Sendependeco sen cenzuro«, elpensita de Karol Modzelewski – to z hasła „Marto 1968 Pollando"). Pisałam już poprzednio, że anglojęzyczne hasła dotyczące PiS redagowane są często przez bardzo nieżyczliwych autorów, ale jak ostatnio sprawdziłam, nikt na to nie zwrócił specjalnie uwagi.

Prawda, że do hasła „Lech Kaczyński" pisanego w 2009 roku dodano trzy akapity o śmierci, pogrzebie i ekshumacji, ale są one w sumie niewiele dłuższe niż podrozdział „Naruszania praw człowieka", który dotyczy stosunku prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego do Marszów Równości. Oczywiście stosunek do homoseksualizmu ma być w oczach wielu przedstawicieli lewicy główną miarą czyjegoś człowieczeństwa. Nawet jeśli ktoś nie potępia homoseksualizmu lub ma do niego stosunek obojętny, ale uważa, że małżeństwa jednopłciowe nie muszą – obecnie lub w ogóle – być społecznie pożądane, może być uważany za faszystę. Z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu, w tych kręgach porównanie do komunisty nie jest uważane za obraźliwe.

Wiem, że kto może znęca się nad Polską Fundacją Narodową, ale i ja dodam swoje, trzy „grosze: za niewielkie pieniądze można zatrudnić kilku fachowców i doskonałych tłumaczy i podredagować lub napisać najważniejsze dla Polski hasła ze wszystkich możliwych dziedzin. Obecne, młodsze od nas pokolenia, uważają Wikipedię za prawdziwą encyklopedię i wyrocznię i póki nie jest za późno, to znaczy zanim następne pokolenia nie będą czerpały swojej wiedzy z Twitteredii, warto się tym zająć. Dobrego imienia Polski nie można zbudować tylko na Irenie Sendlerowej i na walce z „polskimi obozami zagłady".

To, że Wikipedia może być kontrolowana przez zainteresowanego, przekonałam się wielokrotnie. Jestem zalogowana jako „redaktor" i niektóre moje zmiany redakcyjne – zwykle nieistotne – są akceptowane. Od kilkunastu jednak lat dopisuję do bohaterskiego życiorysu pewnej pani ambasador, chwalącej się, że była członkiem zarządu zlikwidowanej przeze mnie Fundacji IDEE: „usunięta dyscyplinarnie za malwersacje finansowe" i podaję przypis do tej uwagi, ale zwykle po kilku dniach zdanie znika i pani ambasador dalej jest bohaterska.

Z internetowego przeglądu polskojęzycznych wiadomości zorientowałam się, że najważniejszą sprawą polityczną dnia, a może nawet tygodnia, jest sprawa posła Stanisława Pięty. Gdy wpisałam w Google'u jego nazwisko, natychmiast wyskoczyła informacja z anglojęzycznej Wikipedii: „Stał się sławnym po stwierdzeniu, że nie ma większej różnicy miedzy homoseksualizmem, nekrofilią, zoofilią, czy pedofilią. (...) W 2018 roku Pięta został oskarżony o uwiedzenie młodej kobiety, którą potem porzucił".

Jest to fascynujący wpis. Nie ze względu na rzekomy wybryk posła, działającego być może pod wpływem andropauzy. Poza cytowanymi zdaniami jest tylko informacja, kiedy się urodził i że został w 2005 roku posłem z PiS, wybranym 7240 głosami. Można podejrzewać, że sam poseł Pięta nie autoryzował tego encyklopedycznego wpisu i że może wolałby, żeby jego sława i chwała były opisane inaczej. Ale ciekawe, kto i po co pisze takie hasła. Komu na tym zależy? Jak to się dzieje, że informacja o „uwiedzeniu i porzuceniu" trafia do Wikipedii? Po angielsku!? W ciągu trzech dni?

Nie mając odpowiedzi na te pytania, ruszyłam na następne łowy: posłanka Krystyna Pawłowicz. Jest, też po angielsku i też ma poglądy na tematy związane z seksem: „Światowa opinia publiczna zwróciła na nią uwagę w związku z jej poglądami na małżeństwa jednopłciowe i imigrację".

Już rano i muszę kończyć felieton, więc tylko szybko przerzucam różne wpisy po angielsku i orientuję się, że politycy obozu rządzącego nie dbają o swój anglojęzyczny wizerunek, natomiast są ludzie dbający o to, by opisywać i zwracać uwagę na patologiczne lub nieistotne elementy biografii ich i ich współpracowników.

Parafrazując Talleyranda: to nie niedopatrzenie, to błąd. Polityczny. Kosztowny. ©?

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL