fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Narkotyki sprzedają się gorzej. Ale mafia wciąż ma się nieźle

Alejandrina Guzmán od lat zarządza marką odzieżową El Chapo 701, której nazwa nawiązuje do przydomka jej ojca, Joaquina „el Chapo” Guzmana, byłego szefa potężnego kartelu Sinalo. Tym razem do firmowych kartonów trafiły papier toaletowy, konserwy, ryż i fasola, które pomogą ubogim przetrwać najtrudniejszy czas zarazy
AFP
Od meksykańskich karteli po bośniackich złodziei samochodów – w czasie pandemii przestępcy próbują zaadaptować się do nowych warunków. Doświadczenie zdobyte w czasach zarazy może sprawić, że w przyszłości będą jeszcze groźniejsi.

Gdy pod koniec marca Stany Zjednoczone zamknęły granicę z Meksykiem, w dobrze naoliwioną maszynę, jaką był przemyt narkotyków z Ameryki Południowej, dostał się piasek. „Wszystko zostało zatrzymane" – narzekał w rozmowie z Agencją Reutera jeden z członków potężnego meksykańskiego kartelu Sinaloa. By nie tracić dostępu do wartego miliardy dolarów amerykańskiego rynku, baronowie narkotykowi postanowili na bardziej masową skalę wykorzystać łodzie podwodne.

Te pomalowane na zielono, niebiesko albo szaro chałturniczo wykonane jednostki z włókna szklanego są w stanie przewieźć nawet kilka ton narkotyków. Zaprojektowane tak, by ich kadłub znajdował się częściowo pod wodą, są trudne do wykrycia nawet przez radary. Jak zauważają dziennikarze „Guardiana", w ostatnim czasie kartele zaczęły montować na paczkach z kokainą i marihuaną nadajniki GPS. Wszystko po to, by być w stanie odzyskać towar, gdy okręt zatonie.

Zaledwie dziewięć dni po z...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA