fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tomasz Terlikowski: Musiałbym oszaleć, żeby odejść z Kościoła

Fotorzepa, Rafał Guz
Czy skandale seksualne przyspieszą laicyzację w Polsce? Czy ich efektem będzie rzeczywiście masowy odpływ wiernych? To pytania, na które odpowiedzi poznamy dopiero za kilka, kilkanaście miesięcy, a to, co się wydarzy w tym czasie, zależy także od działań lub ich braku kościelnych hierarchów. Determinizm historyczny nie istnieje, ale warto przypomnieć, że pewne przyczyny wywołują pewne skutki, i zauważyć, że jak dotąd w każdym kraju podobna sytuacja skończyła się odpływem wiernych i upadkiem autorytetu Kościoła.

Nie jest to, rzecz jasna, z perspektywy ludzi wierzących nic dobrego, bo oznacza, że ludzie stracą kontakt nie tylko z instytucją, ale także – nie zawsze, ale bardzo często – z Bogiem. Dlaczego tak jest? Bo w naszym kraju klerykalizm utożsamiony jest z wiarą, a antyklerykalizm z niewiarą. Zawiedziony klerykał zmienia więc opcję nie tylko na antyklerykalną, ale też często przeciwną wierze. Tyle że to kompletnie bez sensu. Katolik nie wierzy w księży ani w biskupów, istotą jego wiary nie jest przekonanie, że biskupi są co do jednego święci i nieskalani, a kapłani nawet załatwiają się rzadziej niż świeccy, by nie splamić swoich święceń. Nic bardziej błędnego. Biskupi, kapłani, zakonnicy czy siostry zakonne są tak samo grzesznikami jak każdy z nas, tak samo upadają, grzeszą, mylą się, są hipokrytami. Dlatego sam pomysł, by odchodzić z Kościoła z powodu szoku, jakim jest odkrycie, że „oni" też grzeszą, a do tego bywają hipokrytami, jest słaby. Gdybyśmy mieli odchodzić z każdego miejsca, ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA