fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Czyżbyście byli gotowi zabić własną matkę?

AFP
Żyjemy niczym w straszliwym, krwawym śnie. Zasypiamy, kiedy możemy, a kiedy się budzimy, wciąż mamy przed oczami to samo: bachanalia przemocy, dziesiątki pobitych, rannych, okaleczonych, twarze zabitych (jeszcze nie wiadomo, ilu ich jest, nie wiadomo, jakie straszne tajemnice kryją więzienia i szpitale), pięcioletnią dziewczynkę, całą we krwi, lekarkę z pistoletem przystawionym do skroni...

Kiedy byłem mały, taką sierpniową porą pomagałem matce zbierać jabłka w naszym sadzie. Wieczorem matka pocałowała mnie i zapytała: „Czy twoje rączki nie są zmęczone, synku?”.

Kiedy dorosłem i przyniosłem matce swoje pierwsze duże pieniądze zarobione na studenckich praktykach robotniczych, ona pogłaskała moje pokryte szorstkimi odciskami ręce, pocałowała je i zapytała: „Czy one nie są zmęczone, synku?”.

Kiedy napisałem swoją pierwszą książkę, matka znowu całowała moje ręce: „Czy one nie są zmęczone, synku?”.

W takich chwilach zawsze wracały mi siły.

Wy, młodzi, bestialscy, bezlitośni, z twarzami przezornie schowanymi za maskami i w hełmach, z silnymi, wytrenowanymi rękami i nogami, wy, którzy dzisiaj wypełniacie nieludzkie rozkazy, też macie matki i prędzej czy później przyjdziecie lub przyjedziecie do nich. Być może one, tak jak moja matka, pogłaszczą was po rękach i zapytają: „Czy one nie są zmęczone, synku?”....

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA