fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Maciejewski: Frazesy i sztuka kochania

Fotorzepa, Robert Gardziński
Nikt jej nie zaprasza, a ona mimo to cały czas wraca, od czterech lat jakby częściej i bardziej nachalnie. Do czegoś więc dyskusja o podziale sztuki na tę prawicową z jednej i lewicową z drugiej strony musi być potrzebna. Nadrobienia słusznością intencji dystansu straconego przez brak talentu i charakteru albo odnalezienia pomocnej dłoni wśród którejś z koterii. Czyli do tego, co zawsze. A przynajmniej od czasu, kiedy świat zaczął się w naszych głowach porządkować przez nazywanie rzeczy prawicowymi albo lewicowymi. Czyli tak właściwie to od niedawna. Jakieś parę tysięcy lat po tym, kiedy człowiek stwierdził, że zajmie się układaniem słów w opowieści, dźwięków w melodie, a barw i kształtów w obrazy.

I za tą decyzją rzeczywiście stał – i stać będzie do momentu, w którym człowiek da sobie ze sztuką spokój – pewien podział. Stary jak nasz gatunek i gatunkowi temu niezbędny do przetrwania. Dwa bieguny: mężczyzna i kobieta. Ten, który szuka sprawy wartej tego, żeby za nią walczyć i polec, ?i ta tęskniąca do osoby, której mogłaby się bez reszty oddać ?i poświęcić. Zdobywca, którego wyobraźnię rozpala to, co jeszcze nieodkryte i nienazwane, i opiekunka, która nie tyle hamuje jego zapał, co nadaje mu sens, otaczając troską ?i cierpliwością to, co już zdobyte. Myśl odrywająca się od ziemi, uciekająca w abstrakcję, to co ogólne i uniwersalne ?i dotyk, który zawsze szuka konkretu: drzewa, trawy, ciała.



To wszystko, co w mężczyźnie i kobiecie pierwotne, czyste ?i prawdziwe, niepoddane jeszcze kulturowej obróbce, cywilizacyjnej kastracji, szuka siebie nawzajem w procesie tworzenia; odnajduje i łączy w umyśle i dłoniach artystów. Tych, którzy ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA