fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Cezary Tomczyk: Wybory ani uczciwe, ani równe

PAP/MATEUSZ MAREK
TVP zajmowała się wyłącznie propagandą jednego kandydata - mówi Cezary Tomczyk, poseł PO.

Wybory prezydenckie zostały sfałszowane?

Z całą pewnością mogę powiedzieć, że te wybory nie były uczciwe. Stało się tak ze względu na zaangażowanie państwa po jednej ze stron, a szczególnie telewizji państwowej, która zajmowała się wyłącznie propagandą i niszczeniem jednego z kandydatów. Pod tym względem więc wybory nie były ani równe, ani uczciwe. A co do samego wyniku – w tej sprawie będzie orzekał Sąd Najwyższy. My mówiliśmy jasno, że uznajemy wynik wyborów ogłoszony przez Państwową Komisję Wyborczą, ale nie wiadomo jeszcze, jaka była skala nieprawidłowości w związku z samym głosowaniem, i to właśnie musi określić SN.

A jeśli SN orzeknie, że skala tych nieprawidłowości jest znaczna? Czy wybory trzeba będzie powtórzyć?

To sprawa Sądu Najwyższego, nie chciałbym, żeby z moich ust takie zdanie musiało paść. Od tego właśnie jest SN, żeby określić, czy wybory przeprowadzono w sposób rzetelny. Trzeba rozdzielić dwie rzeczy: na pewno został w nich użyty – i to nielegalnie, moim zdaniem – po jednej ze stron cały system państwowy: telewizja, rząd, a nawet Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Wszyscy pamiętamy choćby czeki bez pokrycia premiera Morawieckiego. A z drugiej strony mamy tysiące Polaków za granicą, którzy zostali pozbawieni możliwości głosowania ze względu na brak pakietów wyborczych. Otrzymywaliśmy też sygnały o trudnościach w całym kraju. Dostawaliśmy informacje np. z Zakopanego, z Białki i innych miejscowości, że ludzie nie mogli głosować ze względu na brak kart i byli odprawiani z kwitkiem. Dlatego uruchomiliśmy stronę www.protestwyborczy2020.pl, żeby każdy mógł do nas zgłosić przypadki nieprawidłowości albo pobrać formularz i zrobić to samodzielnie. Ważne jest, żeby zrobić to jeszcze w czwartek, bo to jest ostatni moment, kiedy protesty mogą trafiać do Sądu Najwyższego.

Czy Rafał Trzaskowski i jego sztab zakładają, że może dojść do powtórki wyborów? Czy przygotowujecie się na to?

Mogę tylko powiedzieć, że każda partia i każdy sztab muszą być przygotowani na każdą ewentualność. Dziś wszystko w rękach SN, chcemy, by rozpatrzono wszystkie protesty wyborcze. Już teraz wiemy, że będzie ich bardzo dużo. Tylko na naszej stronie do środy rano było 2 tysiące zgłoszeń – od wtorku zaledwie. Skala jest duża, a w Irlandii szykuje się zbiorowy protest, w kilku innych państwach też. Bo ludzie zostali tam de facto pozbawieni prawa wyborczego. To, co zrobił, a właściwie czego nie zrobił minister spraw zagranicznych, to skandal: niedopatrzenia związane z głosowaniem za granicą to bardzo poważna sprawa, bo kilkaset tysięcy osób nie mogło głosować, a różnica między kandydatami wynosiła właśnie kilkaset tysięcy głosów.

Będziecie się domagać dymisji ministra Jacka Czaputowicza?

Minister Czaputowicz powinien wyciągnąć wnioski z tego, co się stało. Na razie usłyszałem, że nie ma sobie nic do zarzucenia. A tysiące osób nie dostały pakietów albo przyszły one zbyt późno. Każdy z tych głosów musi być uszanowany.

To było intencjonalne niedopełnienie obowiązków, po to, żeby zagranica nie zagłosowała na Trzaskowskiego?

Ja z natury wierzę w instytucje państwa, trudno mi więc uwierzyć, że mogło dojść do systemowej próby zmiany wyniku wyborczego. Sąd Najwyższy musi te protesty dokładnie rozpatrzyć. Ich skala jest duża, w niektórych krajach przecież nawet nie otwarto ambasad. Ktoś być może nie dopełnił obowiązków albo przekroczył uprawnienia.

Mówił pan, że TVP była jednostronna. Dlaczego nie wystąpiliście z pozwem w trybie wyborczym?

Wystąpiliśmy. Pozew składał się z opisanych ponad 60 przypadków ataków, manipulacji i kłamstw. Złożyliśmy go już na początku kampanii. Domagamy się w nim 100 tysięcy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Ale to jest telewizja manipulacji i wszystko robi w taki sposób, żeby własną działalność kamuflować. Głos mają dawać dziennikarze czy osoby z zewnątrz, tak, aby to nie ludzie TVP się wypowiadali. Będziemy to badać i chcemy przedstawić raport na ten temat. Pamiętajmy też o różnicy w budżetach obu kandydatów na skutek zmian wprowadzonych przez PiS. Andrzej Duda dysponował sumą 30 milionów, a Rafał Trzaskowski – 9,5 miliona złotych. To wszystko trochę przypomina sytuację w Rosji, gdzie sam akt głosowania odbywa się w miarę profesjonalnie, z naruszeniami, ale w standardach. Natomiast cały system państwowy jest skonstruowany w taki sposób, że do ludzi dociera tylko jeden głos. W Polsce nie mamy na szczęście jeszcze sytuacji wschodniego reżimu, ale jednak do 3–4 milionów ludzi dociera tylko i wyłącznie głos TVP.

Czy podtrzymuje pan słowa, że dziennikarze z TVP powinni trafić do więzienia po tej kampanii?

Podtrzymuję swoje słowa o tym, że w TVP nie ma dziennikarzy. Jest natomiast kwestia odpowiedzialności. I jeśli my jako społeczeństwo nie doprowadzimy do tego, by media publiczne były rzeczywiście publiczne, to dojdzie w końcu do jakiejś tragedii. Widzieliśmy, co stało się w Gdańsku. Trzeba może oglądać tę telewizję, żebyśmy potrafili przekonać naszych przyjaciół, znajomych, rodzinę – żebyśmy byli świadomi tego, co się tam odbywa. Każdy z nas powinien obejrzeć „Wiadomości” z piątku czy czwartku przed wyborami, żeby móc ocenić, w jakiej skali dochodziło tam do manipulacji za publiczne pieniądze. To było 30 minut szkalowania jednej tylko osoby.

współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA