fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Platforma Obywatelska

Janusz Lewandowski: Rządy PiS to niezdeklarowany polexit

EP/ Christian CREUTZ
Unia zawadza Kaczyńskiemu w urządzaniu Polski po swojemu – twierdzi Janusz Lewandowski z Koalicji Europejskiej.

Dlaczego kampania do Parlamentu Europejskiego toczy się w oderwaniu od spraw europejskich?

Wybory europejskie, wbrew nazwie, we wszystkich krajach są nasycone emocjami i treściami krajowymi. Tak samo jest w Polsce. Po raz pierwszy jednak Europa jest bardziej obecna w wyborach roku 2019. Spory o przyszłość Unii Europejskiej stały się jednym z głównych wątków kampanii...

…ale nie wątkiem dominującym. Dlaczego?

Wcześniej integracja Zachodu opierała się na zawierzeniu, że elity prowadzą w dobrym kierunku – bezpieczeństwa i dobrobytu. I tak było, więc rosło zaufanie. Dla Wschodu, po przejściowej burzy emocji akcesyjnych, uwolnienie się od przekleństwa Jałty było oczywistym, historycznym wyborem. Ale podwójny wstrząs kryzysu gospodarczego i uchodźczego sprawił, że na nasz kontynent wróciły lęki, a na tym można robić politykę Koniec zawierzenia! Niestety, eurosceptyczny populizm dyktuje ostatnio agendę krajowych sporów i zwiększa dramaturgię wyborów europejskich. Dzisiaj wybory wygrywa się grą na emocjach, nie rozumnymi programami. Straszenie uchodźcami, którzy nie garnęli się do Polski, złożyło się na zwycięstwo parlamentarne PiS roku 2015. Teraz straszą euro. Europa już jest obecna w wyborach europejskich, chociaż dominuje problematyka krajowa.
 

Również po stronie PO i Koalicji Europejskiej. Tematy narzuca PiS, a opozycja działa reaktywnie, często nie potrafiąc odnaleźć się z w narzuconej przez rządzących krajowej problematyce.

Chcielibyśmy rozmawiać o wizji Unii Europejskiej i naszym miejscu w Unii, bo jesteśmy w tym wiarygodni. Do roku 2015 nasza pozycja i nasze wpływy były poza granicą marzeń innych krajów dawnego RWPG. Chcemy rozmawiać z Polakami o nowym budżecie unijnym, post-2020 i jego wykorzystaniu dla naprawy służby zdrowia. Dla PiS debata o UE jest niewygodna, stąd ucieczka na podwórko krajowe i licytacja na transfery socjalne. Czyli nie na temat!

PiS chce reformować UE, wrócić do jej korzeni chrześcijańskich i tworzyć nowy unijny traktat.

Nikt ich nie słucha, gdy mówią o przyszłości UE, bo zapracowali na osamotnienie i utratę wiarygodności. Zamiast beznadziejnej misji re-chrystianizacji Europy, premier Morawiecki powinien się zatroszczyć o to, by zbyt ścisłe związki Kościoła z PiS nie spowodowały de-chrystianizacji Polski! Z mętnej gadaniny o reformie UE można wyłowić dwa postulaty, oba sprzeczne z polską racją stanu. Po pierwsze, chcą, by Unia byłą bardziej międzyrządowa, kosztem kompetencji wspólnotowych Komisji Europejskiej. Jakby nie wiedzieli, że właśnie Komisja jest orędownikiem małych i średnich krajów, a na forum międzyrządowym wygrywają najsilniejsi. Co jest śmiertelnie niebezpieczne dla Polski w czasie prezydentury Trumpa, który pobudza grę narodowych egoizmów w globalnym świecie. Po drugie, chcą reformować Unię poprzez nowe traktaty, jakby nie wiedzieli, że jest to szansa dla antyeuropejskiej kampanii tam, gdzie zmiana traktatu wymaga narodowego referendum. Jak w Francji w roku 2005, kiedy „polski hydraulik” stał się negatywnym bohaterem referendum, chociaż był dla francuskich rodzin bardziej użyteczny, niż jego francuscy koledzy po fachu. 

Według Kaczyńskiego, stawką tych wyborów jest obrona złotówki. Nie ma pan wrażenia, że PO zawiodła nie przeprowadzając przez lata swoich rządów rzetelnej debaty na temat plusów i minusów z wprowadzenia unijnej waluty?

Kampania wyborcza nie sprzyja racjonalnej rozmowie z Polakami o  tym, co najważniejsze dla nich, ich dzieci i wnuków. Liczy się jedynie zysk lub strata w najbliższych wyborach. Również w kwestii euro. Polacy zostali mocno nastraszeni, że euro równa się drożyzna, albo nawet utrata suwerenności. Straszył kandydat na prezydenta Duda w roku 2015, chociaż sam wolał trzymać oszczędności w euro, a teraz straszy Kaczyński. Przypomina mi to „strachy na Lachy” z czasu referendum akcesyjnego 2003, kiedy straszono Polaków, że zaleje nas zachodnia żywność i wykupią polską ziemię. Bzdura! Mamy wielomiliardową  nadwyżkę w eksporcie produktów rolnych i nieszczęsną ustawę PiS o gruntach rolnych, która w pierwotnym projekcie była zamachem na ojcowiznę, a nawet po tegorocznej nowelizacji utrudnia obrót ziemią. Teraz nasz kra, z winy PiS traci wiarygodność w UE, bo jeśli się podjęło zobowiązanie akcesyjne o przyjęciu euro, to nie zyskuje się na wiarygodności, jeżeli odkłada się przyjęcie unijnej waluty na wieczne nigdy.

PO będzie chciała wrócić po wyborach do debaty o euro, czy się boicie?

Jeśli za nami będą główne rozstrzygnięcia i jeśli wygramy te wybory oraz wybory parlamentarne, a wierzę że tak będzie, to wrócimy do kwestii przyjęcia euro przez Polskę. Trzeba nam spokojnej rozmowy z Polakami. Polska rodzina musi wiedzieć, że przyjęcie euro jest szansą na tani kredyt hipoteczny,  czyli uniknięcia pułapki frankowej. Polski biznes powinien wiedzieć, że unika ryzyka walutowego. A tak generalnie chodzi o to, żeby Polska była wśród krajów pierwszej prędkości UE, które będą współdecydowały o losach Europy.

Czy Unia jaka wyłoni się po wyborach europejskich będzie bliższa polskiej racji stanu, czy odwrotnie?

Rząd PiS prowadzi politykę sprzeczną z polską racją stanu. Politykę zgodną z intencjami Kremla - czyli osłabiania Unii Europejskiej i mnożenia wewnętrznych konfliktów. W tym sensie Kaczyński jest ochotnikiem na wojnie hybrydowej, jaką  Putin wypowiedział zjednoczonej Europie. Jeżeli ugrupowaniom eurosceptycznym uda się wejść do PE w szerszej reprezentacji, bliskiej linii PiS, to  istotnie zaważy na funkcjonowaniu instytucji europejskich. Ze szkodą dla Polski. Jak już wspomniałem, będzie więcej uzgodnień międzyrządowych, a mniej wspólnotowych. Dla Polski i krajów mniejszych od Polski, koncert narodowych egoizmów jest powtórką z przeszłości. Wołanie Kaczyńskiego o Unię międzyrządową zwiastuje ostrzejsze podziały.

Nie odpowiedział pan na moje pytanie.

Gdyż odpowiedź nie napawa optymizmem. Wszystko w rękach wyborców, ale obawiam się, że w Unii Europejskiej po majowych wyborach może być mniej solidarności, a więcej napięć. Wielką niewiadomą, gdy rozmawiamy, jest brexit i jego skutki.  Na szczęście, Unia rozwija się poprzez kryzysy, bo to jest zdumiewająca cecha wolnych, demokratycznych społeczeństw, że dorastają do ciągle nowych wyzwań i znajdują właściwe odpowiedzi.

To jaka będzie ta nowa Unia?

W Unii będzie więcej ciągłości, niż zmiany. Nie trzeba wymyślać UE na nowo. UE pozostanie projektem otwartym na nowe wyzwania. Wyszło z mody definiowanie kształtu docelowego integracji, tzw. „finalite”. Liderzy zjednoczonej Europy będą odpowiadali na skromniejsze pytania: ile jeszcze trzeba politycznej, unijnej nadbudowy, by lepiej funkcjonowała unia walutowa, by lepiej zarządzać migracją i obronić rolę globalnego gracza. Wcześniej, integracja europejska pogłębiała się poprzez przełomowe traktaty, takie jak Maastricht, czy lizboński. Teraz będzie szukała rozwiązań beztraktatowych, z uwagi na pamięć bolesnych porażek w referendach krajowych. UE  będzie mniej zajęta własnymi instytucjami, ich udoskonalaniem czy psuciem, a bardziej przestrzeganiem reguł i wartości na których ta wspólnota została zbudowana. A to nie jest miłą perspektywą dla Kaczyńskiego, któremu Unia zawadza w urządzaniu Polskie według własnego widzi mi się.

KE podtrzymuje, że PiS dąży do polexitu?

Rządy PiS to jest niezdeklarowany polexit. Symbolicznym tego wyrazem jest wycofanie unijnej flagi z kancelarii premier Szydło, a realnym  przejawem jest samo wykluczenie Polski z centrum decyzyjnego UE i łamanie reguł wpisanych w traktaty europejskie. Nie istnieje praktycznie Trójkąt Weimarski, Polska przestała nadawać ton inicjatywom wspólnotowym, takim jak Partnerstwo Wschodnie i Unia  Energetyczna, nie ma nas przy tworzeniu zalążków europejskiej obronności, nie istniejemy w debacie o przyszłości strefy euro. Wszystkie znaczące aktywa kadrowe Polski na arenie europejskiej pochodzą sprzed 2015 roku. Formalnie jesteśmy w UE, a realnie coraz bardziej jakby nas w niej nie było. PiS uprawia w Unii krótkowzroczną jazdę na gapę w UE, powodując straty wizerunkowe i budżetowe.

Komunikaty rządzących są przeciwne do tego, co pan twierdzi i dzisiaj bardzo euroentuzjastyczne.

Polska znalazła miejsce w Unii Europejskiej dlatego, że w roku 2004 była krajem demokratycznym i praworządnym. Takiej Polski już nie ma. Polska Kaczyńskiego nie zostałaby przyjęta do Unii, bo łamie reguły wspólnoty. W tej chwili mamy koniunkturalne wyznania miłości PiS wobec Brukseli. Po wyborach europejskich Unia znowu zacznie PiS przeszkadzać w urządzaniu Polski po swojemu. W 2004 roku Polska weszła do europejskiej przestrzeni prawnej, która stanowi jednakowe reguły wobec każdego obywatela i podmiotu gospodarczego. W tej chwili polski system sprawiedliwości staje się coraz mniej wiarygodny, co sprawia problemy z ekstradycją, narusza pewność obrotu gospodarczego i obniża atrakcyjność inwestycyjną. Doszło do zawieszenia neo-KRS-u w Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa...

PiS traktuje wybory europejskie jako sondaż przed wyborami parlamentarnymi. Wygrana w maju to prawie pewna wygrana jesienią?

Ten kto wygra wybory europejskie będzie miał większy impet polityczny w wyborach krajowych. Liczę na mobilizację, jaka objawiła się w drugiej rundzie wyborów samorządowych. Polska obywatelska ruszyła do urn, zaniepokojona psuciem państwa i samorządu przez PiS. Potrzebna jest druga fala odrodzenia obywatelskiego w maju i trzecia, jesienią, na wybory europejskie i wybory parlamentarne, bo stawka tych wyborów jest wysoka.

Jedną z propozycji Koalicji Europejskiej jest zapowiedź, że po waszej wygranej Polska wynegocjuje o 100 mld więcej pieniędzy z unijnego budżetu niż rząd PiS, ale temat bardzo słabo przebił się medialnie.

Mamy nadmiar kiełbasy wyborczej w tej kampanii. Jako współautor obecnej perspektywy budżetowej mogę stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że propozycja Komisji Europejskiej jest dokładnie o 100 mld zł mniejsza dla Polski niż obecny budżet gwarantowany do roku 2020 i dokładnie o 100 mld mniejsza niż pozycja Parlamentu Europejskiego, którą współtworzyliśmy z Janem Olbrychtem. Rząd ma niestety słabe karty w tej rozgrywce. Przegrywa wszystko, co może przegrać. 

Może do Polaków bardziej przemawia 500+ w Polsce, niż 100 mld zł unijnych, co przekłada się na sondaże poparcia dla PiS?

Nie można odmówić wiarygodności PiS tam, gdzie za pieniądze podatników pozyskuje wyborców. Potrafią zamienić pieniądz inwestycyjny na pieniądz polityczny. Zapominają dodać, że „piątka Kaczyńskiego” nie pochodzi z kieszeni prezesa, a ostatnie oferty dla rolnictwa pochodzą z funduszy europejskich. Zapominają o tym, gdy otwierają nowe trasy ekspresowe, które są zasługą poprzedników. PiS nie przechodzi przez gardło współfinansowanie unijne. Wolą deprecjonować Unię, mówiąc o wyimaginowanej wspólnocie. Wyjątek robią na kilka tygodni przed wyborami do PE.

Donald Tusk pomaga KE przed wyborami do PE?

Wystarczy, że szef Rady Europejskiej staje w obronie europejskich wartości, które łączą uczestników Koalicji Europejskiej. Nie oczekujemy bezpośredniego zaangażowania. 

Wystartuje w wyborach prezydenckich?

Przed Donaldem Tuskiem wszystkie opcje są otwarte. Zarówno krajowe, jak i europejskie.

Leszek Jażdżewski zaszkodził Donaldowi Tuskowi i KE atakując Kościół?

Jażdżewski ułatwił  PiS-wi pozycjonowanie się jako obrońca chrześcijańskiej tożsamość Polski. Dla naszej skrajnej prawicy, podobnie ja dla Moskwy, szeroko pojmowane prawa człowieka stanowią tajną broń Zachodu, służącą niszczeniu tożsamości narodowej.

Zaszkodził wam?

Nie pomógł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA