fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Liga angielska: Szlagier podlany frustracją

Louis van Gaal
AFP
Czwarta z rzędu porażka Manchesteru United, Louis van Gaal coraz bliżej zwolnienia. Dziś na Old Trafford przyjeżdża Chelsea.

To będzie szlagier zawiedzionych nadziei. W XXI wieku tylko czterokrotnie się zdarzyło, by mistrzem Anglii został ktoś inny niż Manchester United lub Chelsea. Londyńczykom obrona tytułu, mimo zmiany trenera, nie grozi (19 pkt straty do lidera). Czerwone Diabły, choć do niedawna wydawało się, że pod batutą van Gaala zmierzają w odpowiednim kierunku, z taką grą o powrocie na tron też nie mają co marzyć.

Wyjazdowa porażka w Stoke (0:2) oznacza, że MU przegrał już czwarty mecz z rzędu (wliczając Ligę Mistrzów, w sumie bez zwycięstwa jest od siedmiu spotkań). Tak słabej serii drużyna nie zanotowała od ponad pół wieku.

– Nie muszą mnie zwalniać. Mogę odejść z własnej woli, ale najpierw chciałbym porozmawiać o tym z władzami klubu i piłkarzami, a nie z wami – odpowiadał van Gaal na pytania dziennikarzy o to, czy nie boi się utraty posady.

Holender traci energię na prowadzenie wojenek z mediami, ale chyba nie ma pomysłu, jak wyciągnąć zespół z kryzysu. W sobotę podejmował dziwne decyzje. Posadzenie Wayne'a Rooneya na ławce pomogło gospodarzom. Kiedy kapitan reprezentacji Anglii wszedł po przerwie na boisko, United przegrywali już dwiema bramkami.

Guus Hiddink wrócił na Stamford Bridge i zobaczył, jak wiele pracy go czeka, żeby odmienić Chelsea. Dwa gole Diego Costy nie wystarczyły, by pokonać rewelacyjnego beniaminka z Watford (2:2). Dziesięć minut przed końcem Oscar poślizgnął się przy wykonywaniu rzutu karnego i nie trafił w bramkę. Costy dzisiaj w Manchesterze zabraknie, musi pauzować za kartki.

Leicester pierwszy raz w tym sezonie nie strzeliło gola i poniosło na wyjeździe porażkę z Liverpoolem (0:1, Marcin Wasilewski znów rezerwowym). – Za późno zaczęliśmy grać w piłkę – twierdzi Claudio Ranieri, ale jego drużyna wciąż jest liderem Premier League, bo jej potknięcia nie potrafił wykorzystać Arsenal. W Southampton (0:4) piłkarze Arsene'a Wengera wyglądali, jakby myślami byli jeszcze przy świątecznym stole.

Historia pokazuje, że kto przewodzi tabeli w drugi dzień Bożego Narodzenia, często sięga po mistrzostwo. Gary Lineker obiecał, że jeśli Leicester podtrzyma tradycję, swój pierwszy telewizyjny program w nowym sezonie poprowadzi w samej bieliźnie.

Czy lider już jutro udowodni, że dopadła go jedynie chwilowa zadyszka? Zakończyć rok na szczycie może być ciężko, bo do Leicester przyjeżdża Manchester City.

To były udane święta dla polskich bramkarzy. Artur Boruc zachował czyste konto w meczu z Crystal Palace (0:0), Bournemouth przedłużył passę spotkań bez porażki do sześciu. Łukasz Fabiański dwa dni po narodzinach dziecka cieszył się z pierwszego zwycięstwa Swansea od dwóch miesięcy (1:0 z West Bromwich) i ucieczki ze strefy spadkowej.

Premier League w telewizji

Dziś: Watford – Tottenham (16.00, Canal+ Sport); Manchester United – Chelsea (18.30, Canal+ Sport); Arsenal – Bournemouth (18.30, Canal+ Sport 2)

Wtorek: Leicester – Manchester City (20.45, Canal+ Sport)

Środa: Sunderland – Liverpool (20.45, Canal+ Sport)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA