fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Liga Europy. Wiara, modlitwa i ciężka praca

Trening Lecha Poznań przed meczem w Liege
Trening Lecha Poznań przed meczem w Liege
fot. lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka
Lech Poznań rundę rewanżową zaczyna od wyjazdowego meczu ze Standardem Liege. Musi wygrać, by zachować szanse na awans.

– Strzelanie goli to moja praca – powtarza Mikael Ishak. Szwed zdobył dwie bramki w pierwszym spotkaniu ze Standardem (3:1) i przedłużył nadzieje Lecha na wyjście z grupy. W Lidze Europy, z eliminacjami włącznie, uzbierał już siedem trafień. Tyle co Christian Gytkjaer przez dwa sezony.

Duńczyk wyjeżdżał z Polski jako król strzelców Ekstraklasy, a Ishak z miejsca wszedł w jego buty. Drużynie daje nawet więcej. Nie stoi w polu karnym, nie czeka na podania, walczy o piłkę, haruje w defensywie.

Sprowadzenie Szweda to kolejny dowód na to, że w Poznaniu potrafią nie tylko pracować z młodzieżą, ale też dokonywać mądrych transferów. Ishak nie kosztował ani złotówki. Przychodził z 2. Bundesligi, w Norymberdze grał coraz rzadziej i wydawało się, że upłynie trochę czasu, nim zaaklimatyzuje się w nowym zespole.

Tymczasem 27-letni napastnik rozgrywa sezon życia, a media w jego kraju piszą, że jeśli utrzyma formę, może znaleźć się w kadrze na przyszłoroczne mistrzostwa Europy (Szwedzi to jeden z rywali Polaków w grupie). – Nie sądzę, by selekcjoner mnie obserwował – powiedział Ishak w rozmowie ze „Sportbladet". Ale być może wkrótce trener nie będzie miał wyjścia.

Po meczu ze Standardem gazeta umieściła duże zdjęcie snajpera Lecha na okładce ze wzniesionymi ku górze rękami. W życiu Ishaka religia odgrywa bardzo ważną rolę, piłkarz przekonuje, że wiara i modlitwa pomagają mu przetrwać trudne chwile.

Urodził się w Sztokholmie, ale jest potomkiem asyryjskich imigrantów – ludu zamieszkującego część Iraku, Iranu, Turcji i Syrii. W 1974 roku Asyryjczycy założyli w Sodertalje, w pobliżu szwedzkiej stolicy, klub Assyriska FF, z którego w świat wyruszył młody Mikael.

Droga wiodła przez Niemcy (Kolonia), Szwajcarię (Sankt Gallen), Włochy (Parma, Crotone) i Danię (Randers) z powrotem do Niemiec (Norymberga). Z tym ostatnim zespołem Ishak awansował na krótko do 1. Bundesligi. Był już wówczas młodzieżowym mistrzem Europy (2015), wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Rio i miał za sobą debiut w dorosłej reprezentacji Szwecji. W żadnym sezonie nie strzelił jednak więcej niż 13 goli. W Lechu (12 trafień) swoje statystyki może poprawić już w czwartek.

Poznańska ofensywa robi wrażenie, problemem jest obrona. W Lidze Europy drużyna Dariusza Żurawia (kilka dni temu przedłużył kontrakt do 2023 roku) straciła sześć bramek, w Ekstraklasie aż 16. Bardziej dziurawe są tylko defensywy Podbeskidzia, Stali i Wisły Płock.

– Na treningach cały czas na tej obronie się skupiamy, ale może powinniśmy pracować jeszcze mocniej. W piłce trzeba być czujnym przez 90 minut. I może zacznijmy wreszcie tak myśleć – mówi obrońca Alan Czerwiński.

W dwóch ostatnich meczach – z Legią (1:2) i Rakowem (3:3) – Lech tracił gole w doliczonym czasie. To, co było wcześniej jego atutem, czyli gra do samego końca, teraz stało się przekleństwem. Standard taki brak koncentracji może ukarać. W miniony weekend, mimo gry w osłabieniu przez całą drugą połowę (czerwona kartka Edena Shamira), Belgowie zremisowali 2:2 z Eupen, a wyrównującego gola w 96. minucie strzelił... bramkarz Arnaud Bodart.

Liga Europy - Grupa D

Standard Liege – Lech (21.00, TVP 2, Polsat Sport Premium 1)
Rangers – Benfica (21.00, Polsat Sport Premium 2)

Tabela:
1. Rangers  3 7 6-3
2. Benfica    3 7 10-5
3. Lech        3 3 5-6
4. Standard 3 0 1-8

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA