fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Warta pokonała Wisłę Kraków

Adobe stock
Wisła Kraków "waliła głową w mur", ale ostatecznie przegrała z Wartą Poznań 0:1. Goście wykorzystali nieskuteczność gospodarzy i zwyciężyli w końcówce. Drużyna Petera Hyballi przegrała trzecie spotkanie z rzędu - informuje Onet.

Kibice Wisły Kraków liczyli, że ich drużyna pójdzie do góry pod wodzą trenera Petera Hyballi. Początkowe wyniki były obiecujące, ale porażki w dwóch ostatnich meczach z Podbeskidziem Bielsko-Biała i Rakowem Częstochowa rozczarowały fanów i wciągnęły znów zespół z Reymonta w walkę o utrzymanie. Warta Poznań była przed tym spotkaniem w górnej części tabeli, ale nie można jej było uznać za faworyta tej konfrontacji.

W pierwszych minutach Wisła próbowała przedrzeć się przez zasieki rywala, ale przychodziło jej to z dużym trudem. Stąd brak sytuacji w początkowym kwadransie gry. Dużo było wymian podań, które w efekcie nie kończyły się strzałem. W pierwszej połowie Biała Gwiazda, mająca optyczną przewagę oddała jeden celny strzał na bramkę przeciwnika, Warta żadnego. Na uwagę zasługiwały tylko dwie sytuacje, ta w której kontuzji doznał Uros Radaković i interwencja wślizgiem w polu karnym Roberta Ivanova. Fin na granicy ryzyka wygarnął piłkę spod nóg Yaw Yeboaha i uratował swój zespół przed stratą gola. Pod drugą bramką groźny był strzał Aleksa Ławniczaka, tuż obok słupka - relacjonuje Onet.

Obraz meczu nie zmienił się na początku drugiej połowy. Z jednej strony mieliśmy nie zamknięte przez nikogo dośrodkowania Jana Grzesika, a z drugiej niecelny strzał Stefana Savicia. Adriana Lisa nie zdołał pokonać Łukasz Burliga, który ruszył śmiało w pole karne Warty. Matuesz Lisa nie zaskoczył z kolei Adam Zrelak, strzałem tuż zza szesnastki. Pod bramką poznaniaków zakotłowało się po rzucie rożnym, a samobójcze trafienie mógł zaliczyć Ivanov.

Wisłę musiał ratować Michal Frydrych, który wślizgiem przeciął bardzo dobrą akcję poznaniaków. Szybkich akcji nie brakowało w kolejnych minutach, ale brakowało konkretów. Doskonałą sytuację miał Zrelak, kiedy Zieloni rozklepali obronę gospodarzy. Po otrzymaniu płaskiego podania z boku, strzału z kilku metrów próbował Zrelak, ale Lis jakimś cudem obronił jego strzał.

W ostatnich minutach Wisła biła głową w mur, ale podobnie jak przez cały mecz, nieskutecznie. I kiedy wydawało się, że bramki już nie padną, Mateusz Czyżycki znalazł Mateusza Kuzimskiego, a ten z bliska zdobył zwycięską bramkę. Zespół z Poznania po tej wygranej awansował na szóstą lokatę.

Wisła Kraków - Warta Poznań 0:1 (0:0)

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA