fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Waldemar Gontarski: Podwójne standardy Komisji Europejskiej

Adobe Stock
Kompetencje unijnego Trybunału do wydawania wyroku prejudycjalnego ograniczył polski Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego – uważa prawnik.

Jeśli Trybunał Konstytucyjny wyda wyrok zgodnie z wnioskiem prokuratora generalnego, czeka nas apokaliptyczna wizja relacji z UE i wszczęcie kolejnych postępowań przeciwko Polsce" – piszą profesor Stanisław Biernat i dr Monika Kawczyńska w „Rzeczpospolitej" z 23 listopada 2018 r. („Skarga na unijny traktat: w szaleństwie jest metoda").

Zdaniem autorów Polska po wyroku TK znalazłaby się w sytuacji państwa członkowskiego naruszającego w sposób permanentny nie tylko art. 267 traktatu o funkcjonowaniu UE (dalej TFUE), ale też zasadę lojalnej współpracy wyrażoną w art. 4 ust. 3 traktatu o Unii Europejskiej, czego nieuchronną konsekwencją byłoby wszczęcie przez Komisję postępowania z art. 258 TFUE, „które zakończyłoby się wydaniem przez TSUE wyroku stwierdzającego naruszenie przez Polskę zobowiązań traktatowych".

Nie wiadomo, skąd autorzy wiedzą, jaki byłby ewentualny wyrok Trybunału Sprawiedliwości. Przecież, jeśli trzymać się ich logiki, wystarczyłoby skierowanie przez polski TK w tej sprawie pytania prejudycjalnego według wymagań sformułowanych w wyroku unijnego TS pochodzącym z tego samego dnia, co wystąpienie prokuratora generalnego do TK (z wnioskiem rozszerzającym o zbadanie zgodności z konstytucją przepisu zawartego w art. 267 TFUE normującego procedurę prejudycjalną przed TS), tj. z 4 października br. w sprawie C 416/17 Komisja przeciwko Francji (Komisja skierowała skargę z art. 258 TFUE, gdyż francuska Rada Stanu nie wystąpiła z wnioskiem prejudycjalnym i Francja sprawę przegrała, ale cała Europa o tym jakoś nie mówi).

Trybunał Sprawiedliwości domaga się skierowania zapytania prejudycjalnego, jeśli wykładnia przepisów prawa Unii „nie jest tak oczywista, że nie pozostawia miejsca na jakiekolwiek racjonalne wątpliwości".

Dalej autorzy ostrzegają: „Niewątpliwie wniosek jest kolejnym przejawem przyjęcia twardej linii władz polskich w stosunkach z UE i podejmowania kroków nieznanych w historii Unii. Rozległy się nawet głosy, że jest to wrogi krok w stosunku do UE, będący wstępem do polexitu. Nie wnikając w dalekosiężne intencje wnioskodawcy, należy stwierdzić, że uwzględnienie wniosku przez TK pozwoliłoby polskim władzom na zlekceważenie przyszłego wyroku TSUE wydanego w odpowiedzi na pytania prejudycjalne SN i dalszych wyroków w odpowiedzi na kolejne pytania SN i innych sądów".

Jednak polski TK już zakwestionował (zlekceważył, zanegował) kompetencje TS do wydawania wyroków prejudycjalnych – wyrok z 11 marca 2015, P 4/14 (przewodniczył Andrzej Rzepliński) w sprawie ustawy o grach hazardowych: „Wypada bowiem jeszcze raz z całą mocą podkreślić, że TSUE nie miał kompetencji" (uzasadnienie, pkt 4.4). Wcześniej takie samo stanowisko przedstawił Sąd Najwyższy, np. w wyroku z 8 stycznia 2014 r. (IV KK 183/13), zaś po wyroku TK kompetencje prejudycjalne TS zakwestionował NSA – np. uchwała z 16 maja 2016 r. (II GPS 1/16). Jakoś wtedy nikt nie mówił, że nieuchronnie skończy się to polexitem (albo koniecznością zmiany Konstytucji RP lub zmianą unijnego traktu) i w ogóle to antyunijne orzecznictwo krajowe – będące reakcją na wyrok TS z 19 lipca 2012 r. w sprawach połączonych C 213/11, C 214/11 i C 217/11 – nie przedostało się do opinii publicznej.

Dlaczego pan profesor Stanisław Biernat nie pisze teraz o tamtym wyroku Trybunału Konstytucyjnego (P 4/14), skoro był w składzie orzekającym? Inna rzecz, że zgłosił zdanie odrębne (jako jedyny), w którym znajdujemy ostrzeżenie: „wyrok i jego uzasadnienie mogą naruszyć delikatną równowagę między kompetencjami orzeczniczymi Trybunału Konstytucyjnego oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej"; i dalej (z powołaniem postanowienia TK z 19 grudnia 2006 r., P 37/05): „W razie wątpliwości co do relacji normy prawa krajowego i normy prawa wspólnotowego konieczne jest zwrócenie się przez sąd z pytaniem prejudycjalnym do TS, jako organu właściwego w sprawach wykładni traktatu oraz norm prawa pochodnego. Problem rozwiązywania kolizji prawa wspólnotowego z ustawami krajowymi pozostaje w zasadzie poza zainteresowaniem Trybunału Konstytucyjnego".

Po wyroku TK w sprawie P 4/14 (oraz po wskazanym orzecznictwie SN i NSA), wymierzonym w kompetencje orzecznicze TS, Komisja Europejska jakoś nie reagowała. ?

Autor jest adwokatem, prof. nadzw. dr hab. nauk prawnych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA