fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

I to ma być wsparcie dla biznesu?

shutterstock
Największą wadą naszej administracji jest przerost regulacji, które gwarantują etaty dla urzędników, a niszczą ochotę do własnej działalności gospodarczej.

Panująca nam władza od początku deklarowała wsparcie dla przedsiębiorców, w tym tzw. konstytucję dla biznesu, uproszczenie założenia firmy, wsparcie dla startupów, obniżki podatków. Chęci w deklaracjach nie brakowało, a co w praktyce? Po pierwsze, wprowadzono możliwość przejęcia firmy przez aparat państwa bez wyroku sadowego. Wystarczą podejrzenia prokuratury. To nie zachęca do prowadzenia firmy.

Po drugie, zdemolowanie Trybunału Konstytucyjnego, podejrzanie niekonstytucyjne stworzenie KRS wywołuje obawy, czy prowadzenie biznesu prywatnego jest w Polsce bezpieczne i chronione przez prawo oraz niezawisłe sady

Po trzecie, w pogoni za dodatkowymi wpływami do budżetu na rozdęty program transferów aparat skarbowy nabrał wigoru i liczba kontroli bardzo wzrosła. Ograniczono stosowanie interpretacji podatkowych. Wszystko to zwiększa niepewność prowadzenia biznesu.

Restrykcyjna polityka imigracyjna powoduje w niektórych branżach brak rąk do pracy w związku z kolosalnymi przeszkodami w ściąganiu zagranicznych pracowników.

Operacja „tani prąd dla firm małych i mikro" – pomysł dobry, wykonanie fatalne: trzeba osobiście zgłosić się do dostawcy prądu z dwustronicową deklaracją, ale informacja o terminie była podana ledwie raz czy dwa, nie mówiąc o braku dystrybucji papierowych formularzy. W Polsce w XXI w. nie można złożyć deklaracji w formie elektronicznej!

Jest co prawda kilka pozytywnych inicjatyw rządu, jak uregulowanie sukcesji w firmach, pakiet MSP zmniejszający obciążenia podatkowe dla małych firm, e-akta upraszczające dokumentację pracowniczą czy tzw. mały ZUS, ale nie rozwiązują one podstawowych problemów przedsiębiorców, dobrze znanych od wielu lat.

Bolączki wydają się przeczyć deklaracjom oficjalnie głoszonym przez rządy i polityków. Szybki rozwój gospodarczy w ostatnich czterech–pięciu latach wynika nie tyle z polityki państwa, ile z dobrej koniunktury na świecie, wzmocnionej potężnymi transferami pobudzającymi konsumpcję. To nie będzie trwało wiecznie. Władzy wystarczy jednak, by przetrwać do wyborów.

Oto przypadek problemów małego przedsiębiorcy. Uruchamiając hurtownię ryb na Mazurach i mając w pełni wyposażone chłodnie, postanowił w miasteczku otworzyć sklep dla turystów. Po uzyskaniu zgód kupił odpowiedniej wielkości lady chłodnicze, wyposażył sklepik w zlewozmywak i kasę fiskalna połączoną z wagą elektroniczną.

Odbiór sklepu przez inspekcję sanitarną okazał się jednak niełatwy do przebrnięcia. Inspekcja zażądała: drugiej wagi (jedna dla ryb świeżych, druga dla wędzonych), zlewozmywaka dwuzlewowego i szafki na ubrania dla sprzedawcy. Dodatkowy koszt: wymiana zlewozmywaka 600 zł, dodatkowa waga 300 zł, szafka na ubrania 150 zł. Z robocizną 1,5 tys. zł. Niby niewiele, ale przy miesięcznym obrocie 4–5 tys. zł dużo, tym bardziej że sezon trwa tylko nieco ponad dwa miesiące. Właściciel zdecydował się zrealizować wymagane inwestycje, ale sensu w nich nie widzi, skoro rybę świeżą sprzedaje w pojemniczkach plastikowych, wędzoną w papierze, a zamiast szafki na fartuch sprzedawcy wystarczyłyby dwa wieszaki.

Ten przykład ilustruje największą wadę naszej administracji, tak centralnej, jak i terenowej: przerost uregulowań, które gwarantują etaty i stołki dla urzędników, a niszczą ochotę do własnej działalności gospodarczej przedsiębiorczych obywateli.

Wszyscy nie znajdą pracy w urzędach i spółkach Skarbu Państwa. To powinno być oczywiste dla władzy i polityków, ale nie jest, skoro mnożą regulacje, zamiast dążyć do ich uproszczenia.

Autor jest ekonomistą, członkiem Polskiej Rady Biznesu i rad nadzorczych spółek notowanych na GPW

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA