fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Nie dajmy się biurokracji - Marek Domagalski o dodatkowej opłacie sądowej za błąd prawnika

Fotolia
Nadmiar rygorów i urzędniczej kontroli nie tylko kosztuje, ale i utrudnia życie ludziom załatwiającym sprawy. Wszystko to wiemy od dawna, pytanie, jak z tym walczyć.

Przed kilkoma dniami musiałem kupić korek do pojemnika płynu hamulcowego, mały ale niezbędny element samochodu. Na szczęście rynek motoryzacyjny mamy tak rozwinięty, że w pierwszej większej hurtowni ustaliłem, iż mają taki i kosztuje jedynie 20 zł. Magazynier sprawnie wydawał części, ale wcześniej trzeba było postać w rosnącej kolejce, mimo że aż trzech panów za biurkami wypisywało faktury. Kolejne ich metry od razu, chyba że drukarka się zacięła, układały się grzecznie w paczkach, do których pewnie nikt nigdy nie zajrzy.

I tak, licząc minuty upływającej słonecznej soboty, zastanawiałem się, czy nie da się prościej.

Co prawda zbytnie uproszczenie też może być udręką dla tzw. interesariuszy. Takie zapędy ujawnił ostry spór w końcówce prac nad wielkim usprawnieniem sądów cywilnych. Chodzi o propozycję swoistej kary za błąd prawnika. Pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości polegał na wprowadzeniu dodatkowej opłaty sądowej za możliwość złożenia odwołania do wyższej instancji, jeśli przy pierwszym odwołaniu (apelacji, kasacji) występujący w sprawie prawnik popełni błąd i nie opłacił jej w pełni. Miała to być dodatkowa kara za możliwość poprawki. Aby wpaść w ten rygor ekstraopłaty, (wynoszącej zwykle 5 proc. spornej kwoty) wystarczyłoby, że przy opłacie wynoszącej np. kilka czy kilkadziesiąt tysięcy złotych brakowało złotówki.

Na szczęście korporacje adwokacka i radcowska skutecznie zblokowały ten pomysł. Na nic się zdały argumenty autorów rozwiązań z resortu sprawiedliwości, że od adwokata czy radcy można wymagać prawidłowego wniesienia opłaty, a łagodniejszy rygor, tj. wzywanie przez sąd do jej uzupełnienia, przedłuża postępowanie.

Argumenty MS nie są bez znaczenia, ale ten środek przyśpieszenia spraw był zbyt rygorystyczny i niesprawiedliwy, gdyż za brakującą złotówkę ktoś mógł przegrać sprawę, a inny wygrać ją walkowerem. Przede wszystkim jednak byłby nieskuteczny. Bo w razie takiego sztucznego zakończenia spraw zapewne otwarłby się kolejny spór, kto tu zawinił: podsądny czy prawnik, i kto ma za to płacić.

Nie sztuka więc tworzyć rygory. Sztuką jest wybrać te wyważone i skuteczne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA