fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jerzy Kowalski: Przydatna umiejętność liczenia - o wydawaniu publicznych pieniędzy

Adobe Stock
Wydawanie pieniędzy, zwłaszcza cudzych – szczególnie publicznych – jest stosunkowo łatwe i przyjemne. Według danych Urzędu Zamówień Publicznych roczna wartość polskiego rynku zamówień publicznych wynosi ponad 200 mld zł. Tak więc jest dość sporo do zmarnowania.

Dlatego trzeba uważać i umieć liczyć. To solidne ciacho, które oferują instytucje sektora publicznego – zwłaszcza samorządowe – warte jest zachodu i poświeceń. Od czego trzeba zacząć, by wydatkowana kasa miała dobre uzasadnienie, nie prowadziła do prokuratorskiego zainteresowania i przyniosła społeczne korzyści wszystkim zainteresowanym?

Przede wszystkim zamawiający powinien wiedzieć czego chce i czy warto za jego plany zapłacić określoną sumę pieniędzy. Musi też mieć świadomość tego, że coraz częściej alternatywą wobec zamówień publicznych jest partnerstwo publiczno-prywatne, które chyba gwarantuje lepszą jakość i wykonanie.

Aby planowane inwestycje czy to w ruchomości czy nieruchomości były w miarę efektywne i rozumne ustawodawca wprowadził do systemu zakupu towarów i usług przez sektor publiczny instytucje oceny efektywności i – ostatnio we wrześniu minionego roku – analizę potrzeb i wymagań. Dziś bez tych stosunkowo nowych procedur nie da się bezpiecznie i racjonalnie gospodarować zasobami publicznymi. Ich skuteczne wykorzystywanie świadczy o nowoczesnym i skutecznym zarządzaniu i to w dobrze rozumianym interesie społecznym. Wiadomo, że co do zasady zamawiający, szczególnie jednostki samorządowe, dysponują ograniczonymi środkami finansowymi i jednocześnie muszą się liczyć z właściwie nieograniczonymi potrzebami i oczekiwaniami społecznymi.

Zmuszeni są też do oceniania inwestycji pod kątem ich celowości i gospodarności oraz ustalania priorytetów ich realizacji.

Wszystko to powoduje, że oceny efektywności oraz analizy potrzeb i wymagań są dziś koniecznością. Bez nich polityka inwestycyjna w centrum i terenie będzie mało racjonalna. Warto, by menedżerowie w urzędach brali to pod uwagę.

Więcej w tekście Jacka Kosińskiego i Konrada Dydy „Analiza potrzeb i wymagań jest obowiązkowa".

Zapraszam do lektury także innych artykułów w najnowszym numerze „Dobrej Administracji".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA