fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jak buduje się monopol na rynku aptecznym - Marcin Nowacki

Fotolia
Rozpowszechniane przez korporację aptekarską zarzuty są nieprawdziwe. Dezinformacja i hejt mają być sposobem na usunięcie niewygodnej konkurencji, jeśli nie da się z nią wygrać jakością usług czy ceną.

Żaden sąd w Polsce nie wypowiedział się za likwidacją aptek. Nie mógłby nawet tego zrobić, ponieważ rolą sądu jest dokonywanie wykładni przepisów prawa, a nie sterowanie gospodarką. Nie przeszkadza to jednak grupce potencjalnych beneficjentów wyrzucenia z rynku konkurentów we wprowadzaniu w błąd opinii publicznej. Postulowana przez nich likwidacja 4 tysięcy aptek w Polsce zniszczyłaby polski system dystrybucji leków.

W artykule „Nawet sąd sprzyja likwidacji aptek", który ukazał się w „Rzeczpospolitej" 22 marca 2019 roku, kilkukrotnie powoływany jest niedawny wyrok NSA. Artykuł sugeruje, że potwierdza on konieczność postulowanej przez Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek likwidacji 4 tys. aptek w Polsce. Problem w tym, że wyrok dotyczy obsady personalnej w aptece i słuszności postępowania Inspektoratu Farmaceutycznego, a nie kwestii likwidacji placówek lub organizacji rynku aptecznego. Na pewno też nie potwierdza postulatów grupy interesów, która w procesie nie brała udziału, a która próbuje z orzeczenia zrobić młot na konkurencję. Warto podkreślić, że sąd nie wydał jeszcze pisemnego uzasadnienia wyroku (przekraczając, notabene, trzydziestodniowy termin wynikający z prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi).

W artykule brak jest analizy skutków postulowanego zamknięcia 4 tys. aptek w Polsce. Odliczając punkty apteczne, to ok. jednej trzeciej placówek. Polski system dystrybucji leków, z uwagi na niskie marże, już teraz nie należy do łatwych. Utrata jednej trzeciej odbiorców i konieczność zrealizowania ogromnej straty, wynikającej z zamknięcia 4 tys. aptek, doprowadziłaby polskie hurtownie do bankructwa. Razem z nimi ucierpieliby polscy producenci, których leki to w ujęciu ilościowym ok. 70 proc. magazynu aptecznego. W ten sposób uzyskalibyśmy efekt domina skutkujący załamaniem się całego systemu dystrybucji i produkcji leków w Polsce. Efekt? Brak leków dla polskiego pacjenta.

Nikła reprezentacja

Aptekarze z ZAPPA, de facto fasadowego związku skupiającego 40 farmaceutów posiadających 140 aptek (ok. 0,09 proc. wszystkich placówek w Polsce), sprawiają wrażenie, jakby się tym zagrożeniem kompletnie nie przejmowali. Może dlatego, że sugerowana przez nich likwidacja aptek ma dotyczyć ich konkurencji (właścicieli aptek niebędących farmaceutami). Ich samych (właścicieli – farmaceutów) prawo ma chronić. Wypchnięcie z rynku jednej trzeciej konkurencji nabije im kieszenie, bo liczba pacjentów pozostaje ta sama.

Nie pierwszy już zresztą raz zabierają oni głos w sprawie organizacji rynku aptecznego w Polsce. Cel narracji jest zawsze ten sam – korporacja aptekarska, lub jej akolici, pod pozorem troski o dobro pacjenta walczy o swoje partykularne interesy i wprowadza prawo, które wyłącza mechanizmy konkurencji na rynku aptecznym. Na przestrzeni lat aptekarze wylobbowali już będące ewenementem w skali światowej zapisy antykonkurencyjne o tzw. 1 proc., całkowity zakaz reklamy aptek, zasadę apteki dla aptekarza czy też limity demograficzno-geograficzne dla otwierania aptek. W efekcie mamy w Polsce najbardziej przeregulowany rynek apteczny w Europie.

To jednak nie wystarcza tej potężnej politycznie – bo przecież nie liczebnie ani merytorycznie – grupie interesu. Teraz w konkluzjach pojawia się kolejny wniosek i postulat korporacji aptekarskiej – z rynku należy wyrzucić wszystkich poza nimi samymi. W artykule opublikowanym także w „Rzeczpospolitej" 29 listopada 2018 roku „Upadek rynku aptekarskiego" jako remedium na wszystkie bolączki zostało przedstawione wprowadzenie modelu polegającego na de facto wywłaszczeniu polskich przedsiębiorców niebędących farmaceutami i przejęciu ich majątku za bezcen przez przedstawicieli korporacji aptekarskiej. Czyli przez panów z ZAPPA i ich kolegów. W artykule tym ZAPPA atakuje także Inspekcję Farmaceutyczną, zarzucając jej brak działań służących niszczeniu polskich przedsiębiorców. W donosach do organów administracji, chcąc wywrzeć na nią nacisk, adwokat ZAPPA wręcz straszy urzędników odpowiedzialnością karną w razie niepodjęcia przez nią działań, których żąda związek. Powyższe pokazuje, jak agresywni i zdeterminowani są przedstawiciele tego środowiska. Dlaczego tak jest?

Polski rynek apteczny w dwóch trzecich składa się z aptek należących do farmaceutów, w jednej trzeciej do przedsiębiorców niebędących farmaceutami. Jest to ok. 400 przedsiębiorstw, głównie małych i średnich. Zaledwie pięć z nich ma zagranicznych właścicieli, do których łącznie należy ok. 5 proc. ogólnej liczby aptek w Polsce. I tych właśnie przedsiębiorców niefarmaceutów przedsiębiorcy aptekarze chcą wyrzucić z rynku, przejmując ich majątek. Dlaczego? Przedsiębiorcy niefarmaceuci całkiem dobrze radzą sobie na rynku, mając średnio dwa razy więcej pacjentów, niższe ceny, szerszy asortyment i wyższą jakość usług. Konkurencja uwiera korporację aptekarską.

Chcąc osiągnąć swój cel, ZAPPA szczuje decydentów i organy administracji na przedsiębiorców niebędących farmaceutami. Główne zarzuty? Zagraniczne pochodzenie (5 proc. aptek), monopolizacja rynku (400 przedsiębiorstw), działanie niezgodne z prawem, naruszanie konkurencji w sprawach tzw. 1 proc., działanie na niekorzyść pacjentów, wywóz leków, niepłacenie podatków etc.

Precedensowy wyrok

Jak do rzeczywistości mają się oskarżenia o naruszanie prawa? W sprawie dotyczącej reguły 1 proc. w precedensowym wyroku Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację przedsiębiorcom, a nie korporacji aptekarskiej. To w przypadku korporacji aptekarskiej, a nie sieci aptecznych, UOKiK niejednokrotnie stwierdzał naruszenie prawa antymonopolowego. W wywóz leków okazują się być zaangażowane drobne podmioty apteczne, o czym wprost stwierdził GIF, wskazując, że na przestrzeni 2012–2014 prowadzonych było około 200 postępowań w sprawie odwróconego łańcucha dostaw, z czego tylko jedno wobec sieci aptecznej. Ministerstwo Finansów wskazywało w odpowiedziach na interpelację, że nie ma żadnych danych wskazujących na zjawisko unikania podatków po stronie sieci aptecznych.

Rozpowszechniane przez korporację aptekarską zarzuty są nieprawdziwe. Obrzucanie błotem, dezinformacja i hejt mają być więc sposobem na usunięcie z rynku niewygodnej konkurencji, skoro nie można z nią wygrać jakością usług, ceną czy dostosowaniem oferty do potrzeb pacjentów.

Autor jest wiceprezesem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA