W mediach społecznościowych (i nie tylko) rozgorzała dyskusja na temat stanowiska organów samorządu adwokackiego o niemożliwości łączenia statusu aplikanta adwokackiego z zatrudnieniem na stanowisku asystenta sędziego.
W mojej ocenie, unaocznia ona znany filozofom (wątek ten obecny jest np. w traktatach Ludwika Wittgensteina) od dawna problem, że źródłem nieporozumień jest często brak precyzji w posługiwaniu się językiem. Jedni bowiem zdają się mówić, jak jest, a drudzy – jak powinno być.
Zatrudnienie adwokata lub aplikanta. Co mówią przepisy
Na gruncie czysto językowym (gramatycznym), Naczelna Rada Adwokacka ma oczywiście rację. W obecnym stanie prawnym zatrudnienie adwokata lub aplikanta adwokackiego na stanowisku asystenta sędziego musi pociągać za sobą skreślenie go z listy. Zgodnie bowiem z art. 72 ust. 1 pkt 4 ustawy z 26 maja 1982 r. - Prawo o adwokaturze, okręgowa rada adwokacka skreśla adwokata z listy w wypadku objęcia stanowiska w organach wymiaru sprawiedliwości, organach ścigania lub rozpoczęcia wykonywania zawodu notariusza. Po myśli art. 79 ust. 1 pkt 1 tej ustawy, okręgowa rada adwokacka skreśla aplikanta adwokackiego z listy w wypadku okoliczności wymienionych w art. 72 ust. 1 i art. 74, a więc również z wcześniej wspomnianej przyczyny.
O tym, kto sprawuje wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej, przesądza z kolei treść art. 175 konstytucji. Wymienia się tam Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe.
Czytaj więcej
Dziekan warszawskiej ORA zapowiada, że będzie wyrażać zgodę na łączenie statusu aplikanta z pracą...