fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Piotr Królak: Ile obywateli kosztuje „tarcza antykryzysowa”?

Sejm przyjął tzw. tarczę antykryzysową. Fot. Adobe Stock.
W nocy z piątku na sobotę Sejm uchwalił tzw. „tarczę antykryzysową”. Oprócz licznych rozwiązań antykryzysowych partia rządząca postanowiła w ustawie dodać zapis, który przyznaje prawo głosowania korespondencyjnego w wyborach osobom, które ukończyły 60. rok życia. Oznacza to, że obywatele poniżej 60. roku życia, muszą zdecydować, czy wziąć udział w wyborach, narażając siebie i bliskich na zakażenie wirusem, czy też zrzec się swojego prawa wyborczego. Obywatele powyżej 60. roku życia nie muszą podejmować takich wyborów, mogą po prostu wysłać list.

Kryterium 60. roku życia ma na celu preferowanie elektoratu partii rządzącej i jej kandydata na Prezydenta RP. Kryterium 60 lat jest niewątpliwie nawiązaniem do sondażowego poparcia partii politycznych w ramach danych grup wiekowych. W wyborach parlamentarnych w 2019 r. przy wyniku PiS 43,5%, w grupie wiekowej 60 lat i więcej poparcie wyniosło ok. 55,5% wyborców. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. przy wyniku PiS 45,4 %, w grupie wiekowej 60 lat i więcej poparcie wyniosło ok. 52,2% wyborców.

Zapisy te wprowadzane na kilka tygodni przed wyborami, preferujące wyborców partii rządzącej, są w sposób oczywisty sprzeczne z Konstytucją RP. Można było by to uzasadnić odwołując się do przepisów Konstytucji, orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, celu instytucji równych i powszechnych wyborów. Można było by przywoływać alegorie sportowe typu, że nie zmienia się zasad w trakcie trwania meczu. Jednak w kraju 38 milionów sędziów trybunału konstytucyjnego takie rozważania stały się już zbędne.

W poniedziałek nad ustawą „tarcza antykryzysowa" będzie obradował Senat RP, który może ustawę szybko przyjąć, bądź szybko odrzuć, bądź szybko wprowadzić poprawki, co będzie prowadziło do tego samego, czyli że ustawa antykryzysowa wraz ze zmianami Kodeksu wyborczego wejdzie w pierwotnie uchwalonej formie. Senat RP może jednak nad ustawą obradować kilka tygodni, czym opóźni wejście ustawy antykryzysowej w życie, ale w praktyce udaremni też zmiany w Kodeksie wyborczym.

Czytaj także:

Oto więc ustawa „tarcza antykryzysowa" stawia senatorów, ale także nas jako opinię publiczną, przed potwornym dylematem. Czy poprzeć ustawę antykryzysową, która ulży nieco obywatelom w tym trudnym czasie, ale jednocześnie przyczyni się do dalszego rozkładu demokratycznego państwa prawa. Czy też ustawę wstrzymać, co utrudni funkcjonowanie wszystkim obywatelom, ale jednocześnie wesprze ideę równych i powszechnych wyborów.

Przy odpowiedzi za tym dylematem kryje się niewyobrażalnie ciężka odpowiedzialność (także polityczna). W przypadku braku oporu przeciw niekonstytucyjnym zapisom ustawy antykryzysowej, w zasadzie poddany zostanie kolejny bastion demokratycznego państwa prawa – równe i powszechne wybory. W przypadku wstrzymania w czasie ustawy antykryzysowej, senatorowie przyjmą na siebie współodpowiedzialność za brak wsparcia obywateli. A w sensie politycznym wręcz odpowiedzialność za brak szybkiego wejścia w życie ustawy. Cała furia i gniew społeczeństwa zostaną skierowane w ich stronę.

I tak znów zohydzane są nam zasady konstytucyjne, których znów, rzekomo, nie da się pogodzić z bieżącymi potrzebami obywateli. Znów stara się pokazać, że te wszystkie idee, procedury, dorobki intelektualne judykatury i doktryny, są nic niewarte. Niesamowite jest to, że dla tej „pracy" nie ma nawet przestoju w czasie trwania stanu nadzwyczajnego jaki dziś panuje.

Okazuje się zatem, że otrzymanie czegokolwiek od tego państwa nie jest za darmo. Wcześniej było tak, że za każdy szczodry gest polityków płaciliśmy wyższymi podatkami. Teraz od kilku lat płacimy nową walutą – prawami politycznymi. Chcesz otrzymać zasiłek na dziecko – oddaj Trybunał Konstytucyjny. Chcesz dostać od państwa trzynastkę – to daj Sąd Najwyższy. Chcesz otrzymać wsparcie w związku z koronawirusem – proszę bardzo, promocja, zapłać tylko wolnymi wyborami prezydenckimi.

Dotychczas przypominało to bardzo mechanizm płacenia danymi osobowymi za dostęp do portali społecznościowych. Wprowadza się pozór, że dobrodziejstwa płynące z usługi są darmowe. Ich koszt nigdy nie jest podany wprost, czy nawet wyrażony w walucie. A jednocześnie pozorna darmowość czyni taką usługę bardziej kuszącą, bo w zamian za to oddajemy coś bez wartości materialnej, co łatwo pomylić z czymś bezwartościowym.

Tym razem jednak przy okazji „tarczy antykryzysowej" jest inaczej. Nie ma już tutaj kuszenia klienta, ładnego opakowania, jest natomiast szantaż – albo środki do życia albo powszechne i równe wybory.

Autor jest adwokatem

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA