fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona środowiska

Kolejne miasta zakazują palenia węglem w piecach

Fotolia.com
Zakaz wprowadza Wrocław. W jego ślady idą Rabka-Zdrój i Sopot, a Kraków chce wyższych mandatów.

Czyste powietrze zaczyna być priorytetem dla wielu samorządów. Przybywa miejsc, gdzie nie będzie wolno palić węglem. Zakaz wprowadza Wrocław i uzdrowiska dolnośląskie. Przymierza się do tego Tarnów, Rabka-Zdrój, Sopot, Racibórz, Sosnowiec, Rybnik oraz Podkowa Leśna. Kraków, pierwsze miasto, gdzie obowiązuje zakaz palenia węglem, chce natomiast wyższych mandatów za jego łamanie.

Ministerstwo Klimatu zapewnia, że przygląda się działaniom samorządów i gdy zajdzie taka potrzeba, zmieni przepisy, by łatwiej było walczyć ze smogiem.

– Zamierzamy też kontynuować realizację programu „Czyste powietrze" – mówi Aleksander Brzózka z ministerstwa. I dodaje: – Budżet programu na lata 2018–2029 wynosi ok. 103 mld zł i szacuje się, że w jego ramach możliwa będzie wymiana ok. 3 mln nieefektywnych źródeł ciepła.

Do tej pory uchwały antysmogowe były podejmowane dla całych województw. Posiada je 11 z nich, m.in. mazowieckie, dolnośląskie, małopolskie oraz śląskie. Zawierają zakaz palenia w piecu kiepskiej jakości węglem, nabywania kotłów niskiej klasy, a także zasady wymiany kopciuchów na piece ekologiczne. Coraz częściej miasta i uzdrowiska chcą jednak mieć własne, bardziej restrykcyjne uchwały zakazujące palenia węglem i drewnem (lub tylko węglem).

– Od 1 lipca 2024 r. nie będzie wolno używać pieców bezklasowych, tzw. kopciuchów oraz klasy 1. i 2., a od lipca 2028 r. wejdzie w życie całkowity zakaz palenia węglem kamiennym oraz używania pieców klasy 3.–5. Obecnie nie można już palić węglem brunatnym i wilgotnym drewnem – wyjaśnia Marcin Obłoza z Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Kręta i daleka droga

Rezolucję w sprawie uchwały antysmogowej przyjęli też włodarze Tarnowa. Teraz decyzję musi podjąć sejmik województwa małopolskiego. Podobnie jest w wypadku Rabki-Zdrój. Chce wprowadzić całkowity zakaz palenia węglem i drewnem w strefie A i B uzdrowiska. – Mamy nadzieję, że zarząd województwa małopolskiego uwzględni naszą propozycję – mówi Stanisław Kiersztyn, ekodoradca w gminie Rabka-Zdrój.

Są i takie miasta, gdzie do wprowadzenia zakazu daleka droga, choć ich władze nie mają nic przeciwko wyeliminowaniu pieców węglowych. Wśród nich jest Warszawa.

– Taka uchwała musi być poprzedzona szczegółową inwentaryzacją źródeł ciepła – wyjaśnia Justyna Glusman, dyrektor koordynator ds. zrównoważonego rozwoju i zieleni m.st. Warszawy. – Przede wszystkim potrzebne są twarde dane o liczbie gospodarstw, które korzystają z węgla. Nie można też pozostawić mieszkańców samych z zakazem. Konieczne jest finansowe wsparcie władz przy likwidacji kopciucha – podkreśla dyrektor Glusman. Nie ma jednak złudzeń. – Zakaz ma sens, tylko gdy obejmie całe Mazowsze albo chociaż stolicę i gminy ościenne. Powietrze nie ma granic terytorialnych.

– W Krakowie zanieczyszczenia napływają z miejscowości z tzw. obwarzanka krakowskiego, gdzie wciąż w wielu budynkach są piece starej daty – przyznaje Paweł Ścigalski, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. jakości powietrza. I dodaje, że przy okazji inwentaryzacji pieców w tych miejscowościach urzędnicy pytali mieszkańców, czy są za tego typu zakazami. – Większość odpowiedziała, że tak. Byli przeciwni wprowadzaniu zakazu jedynie w wypadku drewna. Widać, że coraz bardziej rośnie świadomość ludzi, co cieszy. Zdają sobie sprawę, że paląc śmieciami w piecu, trują nie tylko sąsiadów, ale siebie i rodzinę – podkreśla.

Kary muszą wzrosnąć

– Zakaz spalania węgla w budynkach postulują aktywiści z dziesięciu alarmów smogowych z województwa małopolskiego. Zwrócili się w tej sprawie do władz m.in. Krzeszowic, Niepołomic, Nowego Targu, Oświęcimia, Wieliczki. Mamy nadzieję, że nasze apele wezmą do serca. Smog to palący problem. Niszczy zdrowie i zabija – mówi Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.

Urzędnicy miejscy uważają jednak, że taki zakaz jest na razie nierealny. – Nie mamy sieci ciepłowniczej – wyjaśnia Maciej Maderak z Urzędu Miasta i Gminy Niepołomnice.

Rabka-Zdrój też nie ma sieci ciepłowniczej. Ale dla jej władz to żaden problem.

Kraków uważa, że trzeba podnieść mandaty za łamanie zakazu palenia węglem.

– Od lat ich wysokość jest taka sama, od 20 do 500 zł. Dla wielu to żadna dolegliwość. Mandaty powinny wynosić do 1000 zł – mówi Paweł Ścigalski.

Potrzeby podwyższania mandatów nie widzą ekolodzy. – Oprócz mandatów są grzywny nakładane przez sąd, a te mogą wynieść 5 tys. zł. Znam przypadek na Śląsku, gdzie sąd wymierzył taką grzywnę za palenie w piecu śmieciami – mówi Piotr Siergiej.

W Krakowie zapadł już pierwszy wyrok skazujący na karę ograniczenia wolności na miesiąc za złamanie zakazu palenia węglem w piecu. – Niedawno straż przyłapała na paleniu drewnem w kominku właściciela domu przy ul. Sobieskiego. Obawiał się, że jak nie przyjmie 500 zł mandatu, sprawa trafi do sądu, więc go przyjął – mówi Paweł Ścigalski.

Piece pod lupą straży miejskiej

Na jesieni i w zimie na ulicach miast pojawiają się ekopatrole straży miejskiej. Sprawdzają, czym pali się w piecach. Coraz częściej nad domami latają też drony.

- We Wrocławiu w 2018 r. specjalnie przeszkoleni funkcjonariusze przeprowadzili prawie 4,4 tys. kontroli i wystawili 115 mandatów, z czego 72 na kwotę 13 350 zł dotyczyły spalania odpadów w piecach. W tym roku (do 30 października) przeprowadzono 3803 kontrole, podczas których wystawiono 164 mandaty na prawie 44 tys. zł.

- W Warszawie od 1 października do 27 listopada 2019 r. strażnicy ukarali 308 osób i skierowali do sądu jeden wniosek.

- W Krakowie strażnicy miejscy w pierwszych dwóch miesiącach obowiązywania zakazu spalania węgla i drewna przeprowadzili 1430 kontroli palenisk. Ujawnili 65 wykroczeń, nałożyli 19 mandatów karnych na kwotę 4900 zł, pouczyli 3 osoby, przygotowali 43 notatki pod wniosek o ukaranie do sądu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA