fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Różne twarze Ciechowskiego

Andzrej
W warszawskiej Galerii Ethos wystawa „Ciechowski – Świetlik” prezentuje 44 portrety przedwcześnie zmarłego muzyka.

Andrzej Świetlik fotografował lidera zespołu Republika w latach 1988-2001. Efekty kilkunastu sesji zdjęciowych ukazują różne wizerunki Ciechowskiego z tamtego okresu. Ów muzyk był jednym z najczęściej artystów fotografowanych przez Świetlika.
- Niekiedy w czasie wspólnej pracy rodzą się relacje koleżeńskie – wyjaśniał Andrzej Świetlik w rozmowie z „Rz” przed kilku laty. – Niektóre z nich, a tak stało się w przypadku Grzegorza, z czasem przechodzą nawet w przyjaźń. Ciechowski, z racji profesji, doceniał wartość i potrzebę dobrej fotografii w promocji swojego wizerunku. W ciągu kilkunastu lat, poczynając od końca lat 80, spotkaliśmy się na kilkunastu sesjach, średnio raz w roku. Za każdym razem znajdowaliśmy jakiś motyw przewodni i wokół niego budowaliśmy opowieść. Chyba najbardziej utkwiła mi w pamięci pierwsza sesja, podczas której powstały zdjęcia do Obywatela GC, stylizowane na modłę socrealistyczną.
Należą one do ulubionych przez Andrzeja Świetlika, który mówi też, że zapadła mu szczególnie w pamięć sesja z 1991 roku, w czasie której wszystko działo się w przestrzeni czarno-białych pasów. Muzycy Republiki byli wówczas podporządkowani przestrzeni, pozostając niejako na drugim planie.

Są też wizerunki mniej oczywiste, choćby Ciechowskiego w słynnej koszuli Słowackiego. — Nie lubiłem tego zdjęcia przez 25 lat – zdradza Andrzej Świetlik. – Jest jakby z innego świata, ten wizerunek nie pasuje do ekspresji Grzegorza. No, ale takie zdjęcie też mu zrobiłem.

Kilka portretów Ciechowskiego to jego kostiumowe wcielenia – Indianina w pióropuszu, w pilotce á la Witkacy, a także stylizacji „na księgowego”.

– Opowiedział mi kiedyś, że dostał jako dzieciak strój Indianina, przebierał się w niego, wsiadał do pociągu i chciał pojechać do Indii – wspomina Andrzej Świetlik. – Zaczęliśmy rozmawiać o naszych dziecięcych bohaterach i kiedy pojawiła się sposobność, przez dwa dni bawiliśmy się tymi dziecięcymi pomysłami utrwalając je na zdjęciach.
Wszystkie fotografie są czarno-białe i mają walor dokumentalny także z powodu czasu swojego powstania i analogowego sposobu zapisu obrazów.

Jest też jeden z ikonicznych portretów Ciechowskiego utrwalający go z opuszczoną głową i kroplą wody spływającą z kosmyka włosów na przymkniętą powiekę. Jak wyjaśnił Andrzej Świetlik – owa kropla została zaczerpnięta z kranu znajdującego się pomieszczeni.

Warszawska prezentacja wystawy „Ciechowski – Świetlik”, która potrwa do 28 lutego, jest kolejną odsłoną  tej ekspozycji prezentowanej wcześniej m.in. w CSW w Toruniu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA