fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Zatrzymany uciekł policji. Policjant – degradacji - Marek Derlatka o karze adekwatnej

123RF
Dlaczego podatnicy mają płacić tyle samo policjantowi, który nie popełnia błędów, jak i temu, który razem z kolegą pozwala uciec zatrzymanemu?

Stan sprawy IISA/Bk146/18 jest banalny: zatrzymany w sprawie o paserstwo uciekł dwóm pilnującym go w szpitalu policjantom. Wyrok WSA w Białymstoku jest bardziej wysublimowany: choć niewłaściwe wykonywanie nadzoru nad zatrzymanym wyczerpało znamiona przewinienia dyscyplinarnego, to przeniesienie na niższe stanowisko służbowe jest zbyt surową karą dyscyplinarną.

Czytaj też:

Przestępstwo przekreśla nienaganną służbę

Niesłuszne oskarżenie też odsunie funkcjonariusza od obowiązków

Orzeczenie byłoby zapewne inne, gdyby po półtorej godziny od ucieczki nie ujęto zbiega, ale i tak nasuwa się pytanie, jak powinien zareagować przełożony policjantów, którzy pozwalają uciec zatrzymanemu. Ciekawe, jak potraktowano drugiego mundurowego. Tego nie wiemy.

Wymierzając karę dyscyplinarną, należy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności przemawiające za złagodzeniem, jak i zaostrzeniem kary dyscyplinarnej. Istotne jest, iż kara dyscyplinarna będzie jedyną reakcją na dopuszczenie do ucieczki rzeczywistego lub rzekomego pasera, ponieważ śledztwo przeciw obu policjantom umorzono. Postępowanie dyscyplinarne często dubluje się z karnym, natomiast w tej sprawie możliwe jest jedynie ukaranie winnego w trybie postępowania dyscyplinarnego. Co jednak ma zrobić komendant policji, jeżeli przeniesienie na niższe stanowisko służbowe jest zbyt dotkliwą karą? Zawsze może udzielić nagany, chyba że policjant jest bardzo wrażliwy i może to przeszkodzić w awansie na wyższe stanowisko, któremu sprzyja nienaganny przebieg służby.

Kwestia adekwatnej kary w polskim wymiarze sprawiedliwości jest bardzo drażliwa. Sądy nie lubią karać surowo, naukowcy nie lubią populizmu penalnego, a obywatele nie lubią marnych zysków z lokat bankowych i inwestują pieniądze w piramidach finansowych prowadzonych przez rekinów finansjery z kilkoma wyrokami w zawieszeniu. Dlatego, że wykonanie kar wobec niego było zawieszane kilka razy, mogło dojść do tak wielkiego oszustwa. Skuteczność kary nie zależy od jej surowości, lecz od nieuchronności. Aby jednak kara mogła odnieść skutek, nie może być symboliczna. Brak odpowiedniej reakcji na dopuszczenie do ucieczki potencjalnego przestępcy na pewno nie zadziała mobilizująco na pozostałych funkcjonariuszy, którzy nie powinni liczyć na pobłażliwość za błędy. Każdy człowiek je popełnia i każdy powinien ponosić ich konsekwencje. Trudno sobie wyobrazić, aby kierowca popełniający drobny błąd i powodujący wypadek drogowy miał za to otrzymać jedynie naganę, a nie karę grzywny, ograniczenia wolności albo nawet karę pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów czy inne środki karne.

Gdyby uciekinier był zabójcą lub gwałcicielem i gdyby nie został ujęty, skutki błędu policjantów mogłyby być o wiele poważniejsze. Wówczas jedyną właściwą karą dyscyplinarną byłoby wydalenie ze służby. Jednak i w tej sprawie pojawia się pytanie: dlaczego podatnicy mają płacić tyle samo policjantowi, który nie popełnia błędów, jak i temu, który razem z kolegą pozwala uciec zatrzymanemu?

Autor jest adwokatem i starszym wykładowcą Uniwersytetu Zielonogórskiego, Zamiejscowego Wydziału w Sulechowie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA