fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Monitor wolnej przedsiębiorczości

Nie wypychajmy młodych na emigrację

fot. Shutterstock
Media opisywały niedawno raport Komitetu Regionów UE na temat drenażu mózgów, czyli zjawiska trwałej emigracji wykwalifikowanych specjalistów. Termin pierwotnie powstał na opisanie emigracji specjalistów z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych po II wojnie światowej, czym Brytyjczycy przestali się martwić dopiero wraz z rynkowymi reformami Margaret Thatcher. Problemem Polski jest jednak nie tyle drenaż mózgów, co fakt, że po wejściu do UE dwa miliony młodych Polaków wyjechało w poszukiwaniu lepszych perspektyw do bogatych krajów Europy Zachodniej. Udział osób z wyższym wykształceniem był wśród nich jednak podobny co wśród tych, którzy zostali – może nieco większy ze względu na to, że młodzi są w Polsce przeciętnie lepiej wykształceni.

Doświadczenia innych krajów pokazują, że młodzi będą wyjeżdżać, dopóki dogonimy krajów rozwiniętych pod względem poziomu życia. Irlandia zaczęła zmieniać się z kraju emigrantów w kraj imigrantów dopiero na początku lat 90., kiedy osiągnęła ok. 80% poziomu życia Wielkiej Brytanii. Nasz cud gospodarczy w ostatnich 30 latach pozwolił nam przesunąć się z 25% do prawie 60% Niemiec. Ciągle jednak zbyt wcześnie, żeby spocząć na laurach. Napływ Ukraińców pomaga, ale czy oni też nie wyjadą, kiedy Niemcy się na nich otworzą?

Doganianie Zachodu to perspektywa kilkudziesięciu lat – pytanie: jak możemy ograniczyć skalę emigracji tu i teraz? Nie wypychać. Dzisiaj młody człowiek z prowincji ma w perspektywie kosztowną przeprowadzkę do dużego miasta – kosztowną, bo nieefektywne regulacje wykorzystania gruntów blokują budownictwo i windują ceny mieszkań. Niskopłatna praca jest relatywnie wysoko opodatkowana, więc państwo zabierze mu więcej niż w Irlandii. Obniżka wieku emerytalnego i majstrowanie polityków przy waloryzacji emerytur każą mu spodziewać się wyższych podatków w przyszłości. Archaiczny kodeks pracy i wyższy klin podatkowy umów o pracę utrudniają dostęp do zatrudnienia na czas nieokreślony, a tym samym podnoszenie umiejętności i wzrost zarobków. Na drodze stoją też korporacje zawodowe i regulacje branżowe w rodzaju apteki dla aptekarza, ziemi rolnej dla rolnika, a na uniwersytecie habilitacji. Dlatego nic dziwnego, że mając w perspektywie znacznie wyższe płace za granicą, wciąż wielu młodych wybiera emigrację.

Autor jest ekonomistą Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju

W Monitorze Wolnej Przedsiębiorczości oceniamy gospodarcze działania rządu i pokazujemy bariery utrudniające funkcjonowanie firm. Dla czytelników, którzy na adres monitor@rp.pl napiszą, co ogranicza prowadzenie ich biznesu, mamy dwutygodniowy bezpłatny dostęp do e-wydania „Rzeczpospolitej".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA