fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Rada Mediów Narodowych: Jarosław Kaczyński traci cierpliwość do Krzysztofa Czabańskiego

Do października Jacek Kurski jako prezes TVP może spać spokojnie
PAP, Tomasz Gzell
Kierownictwo PiS winą za zamieszenie w TVP obarcza głównie szefa Rady Mediów Narodowych.

Cierpliwość prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego wobec byłego wiceministra kultury, a obecnie przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego się wyczerpuje – twierdzą źródła „Rzeczpospolitej".

Co to oznacza w praktyce? – pytamy jednego z prominentnych polityków PiS. – Na razie żadne decyzje personalne nie zapadły, ale są one rozważane – mówi nam bliski współpracownik Kaczyńskiego.

Z punktu formalnego zdymisjowanie Czabańskiego byłoby trudne, zgodnie bowiem z przyjętą niedawno ustawą o mediach narodowych kadencja członka RMN trwa sześć lat, a jego odwołanie przed jej upływem jest prawie niemożliwe.

Kłopoty Czabańskiego

Czym podpadł tak bardzo Czabański? Nasze źródła w kierownictwie PiS mówią wprost: ilość wpadek szefa RMN jest zatrważająca: począwszy od tworzenia ustawy, skończywszy na opłacie abonamentowej, która miała dać mediom publicznym powszechny system finansowania, a okazała się bublem. Próba nagłego odwołania Kurskiego może przelać czarę goryczy.

Z naszych informacji wynika, że Kaczyński zgodził się na zakończenie misji Kurskiego przy Woronicza, ale wraz z rozstrzygnięciem nowego konkursu na prezesa TVP, który miała zgodnie z ustawą ogłosić Rada. Nie było jednak mowy o natychmiastowej dymisji szefa telewizji publicznej.

Tym bardziej w momencie, gdy TVP zbiera same pozytywne oceny po Światowych Dniach Młodzieży, a podziękowania dla samego Kurskiego za obsługę pielgrzymki papieża Franciszka do Polski płyną ze strony polskich biskupów i samego Watykanu.

To wszystko Czabański wraz z dwoma innymi członkami Rady wybranymi z ramienia PiS: posłankami Joanną Lichocką i Elżbietą Kruk usłyszeli we wtorek osobiście z ust samego Kaczyńskiego.

Do spotkania doszło w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej w przerwie obrad, tuż po ogłoszeniu decyzji o odwołaniu Kurskiego. Jak twierdzą nasze źródła w PiS, Kaczyński miał wielkie pretensje do Czabańskiego, że ten chciał w taki sposób pozbyć się Kurskiego i że w tak niekorzystnym świetle stawia całą partię i instytucję, której przewodzi.

Kaczyński miał też uznać działania Rady za próbę podważenia jego autorytetu. A to – jak mówi nam prominentny polityk PiS – niewybaczalny błąd.

Jak twierdzi inny ważny polityk PiS w rozmowie z „Rzeczpospolitą", w partii zaczęły się pojawiać wątpliwości, czy aby słusznie powołano Radę Mediów Narodowych. Rada, która została utworzona na mocy ustawy o mediach narodowych, w praktyce nie odpowiada za swoje decyzje ani przed rządem ani przed prezydentem czy Sejmem. Jest jednak z racji zasiadania w niej posłów wprost uzależniona od decyzji partyjnych.

Wojna o wpływy

Największe obawy w PiS dotyczą tego, czy Rada po tak fatalnym początku jest w stanie być skutecznym narzędziem do kierowania mediami narodowymi. – Trudno jak na razie dostrzec powagę tej instytucji. Zamiast tego widać intrygi szkodzące całej partii. Istnieje ryzyko, że dalej może być tylko gorzej – słyszymy w PiS.

Nie tylko osobiste animozje między Czabańskim i Kurskim wpływają na obecne napięcia w mediach. W środowisku związanym z PiS toczy się bowiem regularna walka o to, kto będzie miał pełną kontrolę nad telewizją publiczną i jak największy wpływ na jej kształt. Z jednej strony medialnego frontu stoją ramię w ramię z Jackiem Kurskim środowiska kojarzone ze SKOK. Po drugiej stronie wraz z Czabańskim stoi środowisko związane z „Gazetą Polską" i jej szefem Tomaszem Sakiewiczem, który – według nieoficjalnych informacji – miał zablokować kandydaturę Anity Gargas na następcę Kurskiego w fotelu prezesa przy Woronicza. Dlatego właśnie postawiono na Małgorzatę Raczyńską, która była przymierzana do tymczasowego zastąpienia Kurskiego już we wtorek. I gdyby nie interwencja samego Kaczyńskiego, plan ten zostałby zrealizowany.

W październiku ma zostać rozstrzygnięty konkurs na nowego szefa TVP. Jako poważna kandydatka jest wymieniana w PiS Raczyńska, lecz po całym zamieszaniu trudno stwierdzić, czy niedawne ustalenia są jeszcze aktualne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA