fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Burton Jablin: Budujemy narzędzie na przyszłość

Burton Jablin
materiały prasowe
Tradycyjna telewizja pozostanie opłacalnym biznesem. Jednak nie zamykamy oczu na okazję do zarabiania na innych polach. Produkujemy setki filmów miesięcznie – mówi dyrektor zarządzający Scripps Networks Interactive, właściciela TVN Burton Jablin.

Rz: Na czym polega wyjątkowość waszego pomysłu na biznes?

Na rynku amerykańskim trudno wskazać drugi koncern telewizyjny o równie spójnej ofercie programowej jak Scripps Networks Interactive. Koncentrujemy się na tematyce kulinarnej (Food Network, Cooking Channel), podróżniczej (Travel Channel) i związanej z aranżowaniem i prowadzeniem domu (HGTV, DIY Network). Jesteśmy blisko ludzi i ich problemów, nie uciekamy w fikcję. W USA podobnie konsekwentne są jedynie sportowy ESPN, prawicowa telewizja informacyjna Fox News i dziecięcy Nickelodeon.

Na ile treści produkowane w USA są atrakcyjne dla odbiorców, np. w Polsce?

Wspomniana przeze mnie tematyka przyciąga widzów na całym świecie. Każdy bowiem dba o to, w jakich warunkach mieszka, każdy gotuje, także traktując przygotowywanie potraw i biesiadowanie jako pretekst do spotkań z rodziną lub znajomymi, i każdy lubi zwiedzać świat, jeśli nie osobiście, to choćby za naszym pośrednictwem. Programy staramy się szyć na miarę potrzeb publiczności w danym kraju. W przyszłości chcielibyśmy, żeby np. w ramach kanału HGTV w Polsce zdecydowana większość treści powstawała z myślą o odbiorcy znad Wisły. Niestety, ograniczenia budżetowe są nieubłagane i musimy takie plany rozłożyć na etapy.

Rynek mediów szybko się zmienia. Jaka jest wasza strategia na przyszłość?

Media zmieniają się, próbując nadążyć za zwyczajami odbiorców. Z naszego punktu widzenia kluczowy jest fakt, że coraz więcej osób ogląda materiały wideo na innych urządzeniach niż tradycyjny telewizor. Gwałtownie rośnie rzesza użytkowników smartfonów, tabletów itp. Z punktu widzenia naszego koncernu to korzystny trend, bo my tworzymy treści wideo, więc im więcej możliwości dotarcia do odbiorcy z naszymi programami i oczywiście reklamami, tym więcej możemy zarobić.

Z drugiej strony zarówno w Polsce, jak i w USA już kilka procent osób zdecydowało się porzucić tradycyjną telewizję, a nawet pozbyć się telewizora.

Zmiany mogą, rzecz jasna, dotknąć niektóre gałęzie naszego biznesu. Faktycznie, mniejsza liczba abonentów sieci kablowych czy telewizji satelitarnych w USA może odbić się na oglądalności, ale na razie tego nie odczuliśmy. Liczba tzw. cord cutters, czyli osób rezygnujących z telewizji kablowych, nie okazała się groźna i ten trend hamuje. Rośnie natomiast rzesza osób, które wprawdzie chcą nadal mieć dostęp do kablówki, ale poszukują tzw. skinny bundles, czyli okrojonych, tańszych pakietów. Trudno przewidzieć, jak w tym zakresie rozwinie się sytuacja, ale ogólnie zmiany na rynku oceniamy jako korzystne.

Jednak w udostępnionych dokumentach finansowych SNI przeczytałem, że zamierzacie w większym stopniu zaangażować się w internecie i mediach społecznościowych. Wygląda to na ucieczkę do przodu.

Podtrzymując to, że w przewidywalnej przyszłości tradycyjna telewizja pozostanie opłacalnym biznesem w USA, w Polsce i na całym świecie, nie zamykamy oczu na okazję do zarabiania na innych polach. Zaczęliśmy produkować olbrzymie ilości treści z myślą o platformach cyfrowych. Chodzi o setki filmów miesięcznie, które przyciągają liczną widownię. W ślad za tymi działaniami muszą z czasem pojawić się reklamodawcy i ich dolary. Spokojnie budujemy narzędzie na przyszłość. W biznesie telewizyjnym jesteśmy już 23 lata, nauczyliśmy się cierpliwości i przewidywania.

W jakim stopniu zakup TVN wpłynął na SNI?

Szybko uzmysłowiliśmy sobie, że teraz naprawdę spora część naszej firmy i spora grupa naszych pracowników jest za oceanem. Ta refleksja przyszła tym szybciej, że często do naszej siedziby w Knoxville (stan Tennessee), w której właśnie rozmawiamy, przyjeżdżają koledzy z TVN, a my jeździmy do Warszawy. Sam wybieram się latem do Polski i nie mogę się już tej wizyty doczekać. Z drugiej strony w Warszawie na stałe pracuje Jim Samples, który świetnie sobie radzi. Współpracujemy przy produkcji coraz większej ilości materiałów, a nasze kanały, choćby uruchomiony w tym roku HGTV spotkały się z uznaniem widzów.

A które formaty czy pomysły z TVN warto przenieść do USA?

Już teraz część produkcji robi dla nas TVN. Wierzę, że kiedy HGTV okrzepnie na polskim rynku, TVN zaadaptuje lub będzie produkować w Polsce niektóre formaty z USA, ale ponieważ w Warszawie pracuje bardzo twórczy zespół, więc na pewno wyjdą z własnymi pomysłami, które wykorzystamy tutaj.

Politycy PiS nie są fanami obcego kapitału w mediach. Jak zamierzacie ich przekonać, że nie mają racji?

Nasza ekipa w Warszawie pozostaje w kontakcie z regulatorami. Wierzę, że uda nam się przekonać każdego, iż naszym priorytetem jest po prostu prowadzenie biznesu, który zresztą zapewnia wielu Polakom pracę.

Warto było inwestować w TVN? A może lepiej rozwijać inne formy współpracy?

Niezwykle rzadko zdarza się okazja, by kupić w rozsądnej cenie perełkę, taką jak TVN, czyli potężnego gracza na obiecującym rynku. Dlatego w wielu krajach, jak choćby ostatnio Niemcy, Australia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania postawiliśmy na partnerstwo z liczącymi się w danym regionie koncernami medialnymi. To doskonała okazja, by promować nasze marki, jak choćby HGTV, Food Network, czy już dość popularny na świecie Travel Channel.

CV

Burton Jablin jest dyrektorem zarządzającym Scripps Networks Interactive, firmy która kupiła TVN. SNI to właściciel kanałów lifestylowych, m.in. Travel Channel, Food Network, HGTV, DIY i Cooking Channel. Jablin był częścią zespołu, który budował HGTV w 1994 roku. Studiował literaturę na Harvardzie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA