fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Podwójny pech. Ptaki w silnikach samolotu LOT-u

Fotorzepa, Robert Gardziński
Embraer E195 LOT-u , który startował z lotniska w Poznaniu w rejsie na Majorkę po 6 rano 4 sierpnia zderzył się z ptakami. Kapitan zdecydował, że wróci na lotnisko w Poznaniu w celu sprawdzenia silnika.

Okazało się, że nie jest on uszkodzony i samolot spokojnie może lecieć na Majorkę. Tyle, że po ponownym starcie zderzył się z ptakami po raz kolejny. Wtedy kapitan zdecydował, że lepiej jednak będzie wrócić do Warszawy, a nie na poznańską Ławicę, bo na Lotnisku Chopina czekała już maszyna zastępcza. Ostatecznie samolot wylądował w stolicy o 10.30. Pasażerowie przesiedli się do nowej maszyny, która już kilkanaście minut po 11-tej wystartowała na lotnisko w Palma de Mallorca. Wylądowała tam o 15.55, a w drogę powrotną ruszyła o godz. 17 naszego czasu.

- Kapitan samolotu wyszedł do pasażerów i dokładnie wytłumaczył co się stało. To było oczywiste, że dwukrotne zderzenie z ptakami nie było dla nich miłym przeżyciem - mówi Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u. Zderzenia samolotów z ptakami zdarzają się bardzo często. Najczęściej takie zdarzenie nie kończy się uszkodzeniem silników, ale jeśli ptak jest duży, bądź jest ich więcej, szkody mogą się okazać bardzo poważne. ICAO - agenda ONZ zajmująca się wdrażaniem i opracowywaniem międzynarodowych przepisów bezpieczeństwa lotniczego zaleca w takich przypadkach daleko posuniętą ostrożność. Najtragiczniejszy przypadek miał miejsce w 1960 roku, kiedy w samolot startujący z bostońskiego Logan Airport uderzyło stado ptaków unieruchomiając wszystkie cztery silniki. Zginęli wówczas wszyscy pasażerowie i członkowie załogi. Najgłośniejszy przypadek, to lądowanie samolotu US Airways na rzece Hudson w Nowym Jorku, tuż po jego starcie z lotniska La Guardia 15 stycznia 2009 roku. Airbus A 320 US Airways ze 155 pasażerami na pokładzie wleciał wówczas klucz dzikich gęsi , a efektem tego zderzenia było unieruchomienie obu silników. Wtedy kapitan Chesley Sullenberger zdecydował o wylądowaniu na nieoblodzonej tafli rzeki. Wszyscy pasażerowie zostali wtedy uratowani. Jedyną osobą, która wówczas odniosła poważniejsze obrażenia była szefowa pokładu Sheila Dail, która zauważyła, że jest ranna dopiero po tym, jak wszyscy pasażerowie opuścili maszynę. Kapitana Sullenbergera okrzyknięto wówczas bohaterem narodowym.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA