fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Ekran osobisty księdza Lutra

Ks. Marcin Luter
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Ksiądz Andrzej Luter przedstawia się zawsze w podobny sposób: „Luter, ksiądz katolicki".

Okazji do spotkań i rozmów jest wyjątkowo dużo, bo duchowny, oprócz posługi kapłańskiej jest stałym gościem i wnikliwym obserwatorem życia kulturalnego. Pojawia się na ważnych wystawach plastycznych, ale też, a może przede wszystkim, na premierach kinowych i teatralnych.

Aby zniwelować różnicę między teatrem i filmem w zainteresowaniach księdza Andrzeja, promocja jego najnowszej książki „Kino wiecznie młode" odbyła się w Instytucie Teatralnym. Wśród gości sobotniego wieczoru znaleźli się m.in. reżyserzy filmowi Robert Gliński, Ryszard Bugajski, ludzie teatru z Janem Buchwaldem na czele.

„Kino wiecznie młode" – jak głosi tytuł książki - jest bardzo osobistą historią polskiego filmu - podkreślił podczas spotkania ks. Luter. Opowieścią o filmach, które dla niego, jako duszpasterza były szczególnie ważne. Jednym z najważniejszych filmów była „Iluminacja" Zanussiego. Ona w jakiś sposób utorowała mu drogę do kapłaństwa. Co ciekawe, seans odbywał się w kinie Robotnik, przy ul. Wandy Wasilewskiej.

Ksiądz Luter opowiedział też o początkach zainteresowania kinem. Pierwsze projekcje odbywały się w tzw. kinie wagonowym. Na boczny tor dworca w Łodzi przyjeżdżał wagon, który w ciągu tygodnia pokazywał jeden film, potem wyruszał w dalszą podróż. To właśnie wtedy ks. Luter uczestniczył w pierwszym seansie. Był to western, czyli walka dobra ze złem.

Ksiądz Luter przypomniał, że decyzja o kapłaństwie dojrzewała w nim długo. W młodości był nastolatkiem zbuntowanym. Pierwszy impuls związany z wyborem kapłaństwa jako drogi życiowej miał miejsce po wyborze Karola Wojtyły na stolicę Piotrową.

Ksiądz Luter przypomniał też, jak wielką rolę odegrały filmy Andrzeja Wajdy i z jak wielką spotykały się krytyką ówczesnych władz PRL. Wspominał przy tym swoją rozmowę z Krzysztofem Kieślowskim, którą jako student miał zamieścić w gazetce seminaryjnej. Mówił o tym jak bardzo czuł się zawiedziony, gdy po zadaniu pytania, skąd narodził się pomysł na postać graną przez Artura Barcisia w „Dekalogu". I właściwie jaka to postać: anioła, Boga, jakiegoś fatum? Kieślowski bezradnie rozłożył ręce.

- Pamiętam film „Przypadek", bo to również znaczący tytuł w moim i nie tylko moim życiu - mówił ks. Luter. To właśnie tam usłyszałem chyba najpiękniejszą modlitwę w całej kinematografii. Bohater grany przez Bogusława Lindę mówi krótko: "Panie Boże - bądź".

W sobotniej promocji autor książki sporo uwagi poświęcił też wyjątkowości filmów Wojciecha Hasa. Po spotkaniu w sali Instytutu Teatralnego zaprezentowano film: „Jak być kochaną", w którym, jak stwierdził ks. Luter, Barbara Krafftówna zagrała najważniejszą rolę kobiecą w dziejach naszego kina.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA