fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Wielki rozbłysk. Astronomowie nie potrafią wyjaśnić, co stało się na J0331-27

Rozbłysk na Słońcu, fotografia z 31 sierpnia 2012 r.
NASA/GSFC/SDO
W atmosferze gwiazdy o masie trzynastokrotnie mniejszej od Słońca zaobserwowano rozbłysk, podczas którego wyemitowana została energia dziesięciokrotnie większa niż podczas podobnych zdarzeń na Słońcu. Astronomowie nie sądzili, że to możliwe.

Gwiazda, o której mowa, to znany pod nazwą J0331-27 karzeł typu widmowego L o masie odpowiadającej około 8 procent masy Słońca.

Ta niewielka jak na gwiazdę masa wystarcza do syntezy wodoru. Gdyby masa obiektu była mniejsza, J0331-27 nie byłaby gwiazdą i nie byłaby w stanie wytwarzać energii.

W ostatnim czasie astronomowie badali dane zebrane przez XMM-Newton, satelitę Europejskiej Agencji Kosmicznej służącego do obserwacji Wszechświata w ultrafiolecie i promieniowaniu rentgenowskim.

Naukowcy dostrzegli, że 5 lipca 2008 r. jedna z trzech umieszczonych na satelicie kamer EPIC (European Photon Imaging Cameras) zarejestrowała na J0331-27 niezwykle silny rozbłysk promieniowania rentgenowskiego. Zjawisko trwało kilka minut, w tym czasie gwiazda wyemitowała dziesięciokrotnie więcej energii niż ma to miejsce podczas najsilniejszych rozbłysków słonecznych.

Do rozbłysku dochodzi, gdy pole magnetyczne w atmosferze gwiazdy staje się niestabilne i zapada się. W czasie tego procesu uwalniana jest znaczna część energii pola.

Energia może być umieszczona w polu magnetycznym gwiazdy tylko przez naładowane cząstki w wysokiej temperaturze. Ponieważ J0331-27 jest karłem typu L, temperatura na jego powierzchni jest stosunkowo niska - 2100K w porównaniu z ok. 6000K na Słońcu. Astronomowie nie sądzili, że tak niska temperatura wystarczy, aby możliwy był rozbłysk zaobserwowany na J0331-27.

Jak więc doszło do rozbłysku? - Dobre pytanie. Nie wiemy. Nikt nie wie - powiedziała Beate Stelzer z Instytutu Astronomii i Astrofizyki w Tybindze w Niemczech, współautorka opublikowanych na łamach "Astronomy & Astrophysics" badań.

- I to jest najciekawszy z naukowego punktu widzenia element odkrycia. Nie spodziewaliśmy się, że gwiazdy typu widmowego L są w stanie w swych polach magnetycznych magazynować energię wystarczającą do takich rozbłysków - podkreśliła.

Pracami naukowców kierował Andrea De Luca z mediolańskiego Instytutu Astrofizyki. Jego zespół badał ok. 400 tys. źródeł wykrytych przez XMM-Newton w ciągu 13 lat.

- W archiwalnych danych z XMM-Newton wciąż jest wiele do odkrycia - powiedział De Luca. - W pewnym sensie uważam, że odkryliśmy dopiero wierzchołek góry lodowej - dodał.

Źródło: ESA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA