fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Rosyjska Cerkiew grozi schizmą w świecie prawosławnym

Patriarchowie Cyryl I (z lewej) i Bartłomiej I w Stambule
AFP
Aby nie utracić Kijowa, rosyjska Cerkiew grozi schizmą w świecie prawosławnym.

W sobotę w Stambule rozpoczęła się trzydniowa narada biskupów patriarchatu konstantynopolitańskiego, który duchowo przewodniczy prawosławnym na całym świecie. Dla Kijowa spotkanie to ma szczególne znaczenie, ponieważ waży się tam los Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej patriarchatu kijowskiego, który od lat walczy o autokefalię (niezależność).

Decyzja w sprawie ukraińskiej autokefalii zapadnie najprawdopodobniej na początku października podczas synodu biskupów. Dotychczas Konstantynopol unikał konfliktu z najbogatszą i najliczniejszą Cerkwią – rosyjską, która nie uznaje patriarchatu kijowskiego, a jego zwierzchników uznaje za „rozłamowców".

Wiele wskazuje jednak na to, że aneksja Krymu i trwająca od ponad czterech lat wojna w Donbasie wzmocniła pozycję Kijowa w trwającym od lat sporze.

W piątek z osobistą wizytą do patriarchy Konstantynopola, Bartłomieja I, udał się zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej patriarcha Cyryl I. Z doniesień medialnych wynika, że miał go przekonywać, by nie udzielał autokefalii ukraińskiej Cerkwi. O tym, że rozmowa była bardzo trudna, świadczyła atmosfera na sali po jej zakończeniu. W ukraińskich mediach pojawiło się nagranie, na którym widać, jak prawdopodobnie jeden z ochroniarzy Cyryla I podnosi tacę z napojami. Rosyjski patriarcha i jego współpracownicy biorą szklanki, ale Bartłomiej i wszyscy duchowni konstantynopolitańscy odmawiają.

Po spotkaniu Cyryl I wydał mobilizujące oświadczenie za pośrednictwem głównych rosyjskich mediów. Powoływał się m.in. na akt z 1686 roku, gdy patriarcha Konstantynopola Dionizy IV przekazał ziemie dzisiejszej Ukrainy patriarsze moskiewskiemu. Stwierdził też, że nie da się rozerwać „jedności duchowej Świętej Rusi". – Jeżeli jedność Cerkwi zostanie rozerwana, nie wiadomo, co się w ogóle stanie z Cerkwią prawosławną – oświadczył Cyryl I, cytowany przez agencję TASS. Walcząc z ukraińską autokefalią, walczy o tytuł „patriarchy Moskwy i Wszechrusi". To ten tytuł pozwala mu zarządzać najliczniejszą pod względem ilości parafii (około 11 tys.) wspólnotą religijną nad Dnieprem – Ukraińską Cerkwią Prawosławną patriarchatu moskiewskiego.

Od ponad ćwierćwiecza rywalizuje z patriarchatem kijowskim, na czele którego stoi patriarcha Filaret. To on ogłaszał niepodległość ukraińskiej Cerkwi od Moskwy w 1992 roku, będąc metropolitą kijowskim Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Moskiewskie duchowieństwo wyrzuciło go ze wspólnoty i od tamtej pory nazywa go wyłącznie „rozłamcą". Ten z kolei niedawno zapowiedział, że jeżeli dostanie autokefalię od Konstantynopola, przejmie Ławrę Peczerską w Kijowie oraz Ławrę Poczajowską, które od lat znajdują się w rękach ukraińskiej prawosławnej Cerkwi patriarchatu moskiewskiego.

– Autokefalia ukraińskiej Cerkwi byłaby przełomowym momentem w historii Ukrainy. Na jej czele powinien jednak stanąć ktoś mniej konfliktowy, który potrafiłby przekonać parafie patriarchatu moskiewskiego do przejścia na stronę Kijowa. To bardzo trudny i wieloletni proces. W przeciwnym wypadku każdy gwałtowny ruch dotycząca przyjęcia np. Ławry Peczerskiej doprowadziłby nawet do zamieszek – mówi „Rzeczpospolitej" Wołodymyr Fesenko, znany ukraiński politolog.

W Kijowie już świętują zwycięstwo. – Patriarchat konstantynopolitański podjął decyzję, że może nie brać pod uwagę opinii Moskwy w kwestii udzielenia prawa na utworzenie niepodległych Cerkwi. W pierwszej kolejności dotyczy to Ukrainy – oświadczył w poniedziałek ukraiński prezydent Petro Poroszenko. Oficjalnie Konstantynopol nie potwierdził jednak tych informacji.

– Na razie jest to radość przedwczesna. Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji patriarchatu konstantynopolitańskiego – mówi „Rzeczpospolitej" ks. prof. Henryk Paprocki, rzecznik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. – Dotychczas było tak, że taką decyzję musiały przyjąć do wiadomości wszystkie niezależne Cerkwie prawosławne (red.: włącznie z Rosyjską) – dodaje.

Wiele wskazuje na to, że Moskwa już szuka sojuszników, którzy „nie przyjmą do wiadomości" ewentualnej decyzji Konstantynopola. – W Polsce w tej sprawie musiałby zebrać się Święty Sobór Biskupów – podkreśla ks. Paprocki. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA