fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Zaufany adwokat Kościoła grał na dwa fronty. Uniknie kary?

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Sąd dyscyplinarny pół roku pisał uzasadnienie wyroku, teraz sprawę zawiesił - kościelny prawnik obwiniony o konflikt interesów wciąż bez kary. Sprawa może się przedawnić.

W kwietniu minie pięć lat od zdarzenia, za jakie adwokacki sąd dyscyplinarny skazał obrońcę księdza pedofila – mec. Michała Kelma, który grą na dwa fronty miał się dopuścić konfliktu interesów i działania na szkodę klienta. To poważne przewinienie dyscyplinarne. Jednak wyrok uchylił Sąd Najwyższy, bo uznał, że ma on wiele wad. Bliskie jest przedawnienie, więc Kelm może wyjść z kłopotów obronną ręką. „Rzeczpospolita” ustaliła, że aż pół roku pochłonęło adwokaturze pisanie uzasadnienia wyroku – a teraz nieoczekiwanie pomógł mu spór o status Izby Dyscyplinarnej SN.

Michał Kelm to zaufany adwokat Kościoła, obrońca księży pedofilów, z jego usług korzysta wiele diecezji. Jak ujawniła „Rzeczpospolita" (w październiku 2019 r.), kuria warszawsko-praska powierzyła mu prowadzenie spraw nadużyć seksualnych zgłaszanych przez ofiary.

Nakłanianie ofiary

Przed adwokackim sądem dyscyplinarnym mec. Kelm stanął w związku ze sprawą księdza Pawła K., skazanego na siedem lat więzienia za pedofilię, i usuniętego z kapłaństwa. Kelm miał nakłonić jego ofiarę, by podpisała pełnomocnictwo i niekorzystną ugodę (na 40 tys. zł) z archidiecezją wrocławską, co mogło zamknąć ofierze drogę do odszkodowania. Mecenas miał przy tym zataić, że już reprezentuje księdza i kurię. Sprawę zgłosił nowy adwokat ofiary – mec. Janusz Mazur.

Jesienią 2019 r. sąd dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Adwokackiej we Wrocławiu zakazał Kelmowi na rok wykonywania zawodu, a 8 lutego 2020 r. Wyższy Sąd Dyscyplinarny Adwokatury karę zaostrzył do trzech lat – uznał, że mecenas naruszył etykę zawodu, działał w konflikcie interesów i na szkodę klienta. Jednak Kelm wniósł kasację i w lutym tego roku Izba Dyscyplinarna SN wyrok uchyliła, wskazując „jaskrawe" wady, których ilość jest „zdumiewająca". Sąd drugiej instancji miał sprawę rozpoznać ponownie – zebrał się 13 marca, ale wyroku nie wydał.

– Otrzymałem informację, że Wyższy Sąd Dyscyplinarny Adwokatury zawiesił postępowanie – potwierdza mec. Jacek Ziobrowski, prezes tego sądu.

Powód? Według naszej nieoficjalnej wiedzy sąd dyscyplinarny czeka aż TSUE w Luksemburgu wyda orzeczenie, czy Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego w myśl prawa europejskiego jest sądem, czy nie (w TSUE jest pytanie prejudycjalne). – Od tego zależy, czy Izba Dyscyplinarna SN w sprawie Kelma była właściwie obsadzona. Jeśli nie, jej orzeczenia byłyby nieskuteczne – sugeruje jeden z prawników.

Wyścig z czasem trwa – już w kwietniu zarzut wobec Kelma się przedawni (zawieszenie na to nie wpływa). W sprawie bardzo poważnego dla adwokata zarzutu zmarnowano cenny czas. Okazuje się, że od wyroku sądu dyscyplinarnego drugiej instancji do wpłynięcia sprawy do SN minęło aż dziewięć miesięcy.

Pół roku na 21 stron

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", Wyższy Sąd Dyscyplinarny dopiero w sierpniu, czyli pół roku po wyroku, sporządził jego 21-stronicowe uzasadnienie, a kasację Kelma (z datą wrześniową) przesłał do SN z aktami dopiero 24 listopada – to kolejne dwa miesiące zwłoki. Bez adnotacji, że „sprawa jest pilna". SN zajął się nią w lutym.

Dlaczego uzasadnienie pisano tak długo? Mec. Stefan Jacyno, przewodniczący składu Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, który w lutym 2020 r. wydał wyrok (uchylony przez SN), w rozmowie „Rzeczpospolitą" bije się w pierś. – Ogromnie ubolewam nad tym, że doszło do opóźnienia. Sprawa ta trafiła do nas w najgorszym z możliwych okresów. Początek totalnej pandemii. Kancelaria była zamknięta, nie mieliśmy dostępu do dokumentów, nie mogła się odbyć narada nad uzasadnieniem – wymienia mec. Jacyno. Czy ustawa „covidowa" wydłuży przedawnienie czynu mec. Kelma? – To nie jest proste. Ustawa ta wstrzymała sprawy karne, administracyjne czy cywilne, ale tu mamy do czynienia z przewinieniami dyscyplinarnymi – mówi mec. Jacyno.

SN stwierdził, że musiał uchylić wyrok, bo były w nim tak rażące błędy, jak brak wskazania czasu i miejsca popełnienia czynu – od czego wylicza się czas przedawnienia (następuje po pięciu latach od czynu).

Sędzia sprawozdawca Jarosław Sobutka z SN zaznaczył, że sprawa mec. Kelma powinna zakończyć się uznaniem, że albo jest on „winny, albo jest niewinny", a najgorsze byłoby gdyby jej nie rozpoznano z powodu przedawnienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA