Reklama

Żona utknęła w Tunisie, czekam na nią w Kairze od marca

Tunezja ma mało zakażeń koronawirusem. Ale rozpada się jej wyjątkowy w świecie arabskim rząd. I psuje sobie wizerunek wyrokiem za „obrazę islamu".
Tunezyjska blogerka Emna Szarki skazana na więzienie za covidowy żart naśladujący język Koranu

Tunezyjska blogerka Emna Szarki skazana na więzienie za covidowy żart naśladujący język Koranu

Foto: AFP

Wyjątkowość Tunezji – kraju, w którym dekadę temu zaczął się bunt, zwany rewolucjami arabskimi – polega na tym, że nadal jest tam pluralizm i demokracja. Na dodatek w normalnym życiu politycznym współuczestniczy partia islamistyczna Nahda, wywodząca się z Bractwa Muzułmańskiego (w Egipcie i prawie wszystkich monarchiach Półwyspu Arabskiego całkowicie zakazanego).

Przyszłość eksperymentu z islamistami w rządzie stanęła pod znakiem zapytania. W środę do dymisji podał się premier Iljas Fachfach, polityk centrowej partii laickiej, którego krytykowała Nahda. Jest oskarżany o konflikt interesów – firma, w której miał udziały, dostała dzięki jego wsparciu rządowe wielomilionowe kontrakty. On sam temu zaprzecza.

Nahda ma najwięcej posłów w parlamencie i współtworzyła dotychczas rząd z mniejszymi partnerami, różnorodnymi ugrupowaniami świeckimi. Nie objęła jednak stanowiska premiera, jej charyzmatyczny lider Raszid Ghanuszi – w czasach dyktatury, która padła w 2011 r., główny więzień, a potem główny uchodźca polityczny – stanął na czele parlamentu.

– Zapewne Nahda wycofa się z rządu, ale będzie go wspierała w parlamencie, by nie doszło do przedterminowych wyborów. Los przyszłego gabinetu jest nie do pozazdroszczenia. Z powodu wielotygodniowego paraliżu gospodarki wywołanego walką z pandemią w kasie państwowej jest pusto – mówi „Rzeczpospolitej" Ahmed Unajes, emerytowany dyplomata, który po obaleniu dyktatury był krótko szefem MSZ Tunezji. Jego zdaniem eksperyment z islamistami dopuszczanymi do współrządzenia się nie kończy.

Liberalnymi Tunezyjczykami wstrząsnął wyrok, który zapadł we wtorek. 27-letnia blogerka ma trafić na pół roku do więzienia (jeszcze się odwołuje) za zamieszczenie w mediach społecznościowych covidowego żartu, w którym naśladowała język Koranu. W swojej „koronasurze" przestrzegała, że wirus nie patrzy na to, „czyś królem czy niewolnikiem, słuchaj zatem głosu nauki, ignoruj tradycję" – pisała Emna Szarki, co stołeczny sąd uznał za obrazę uczuć religijnych i podżeganie do nienawiści.

Reklama
Reklama

W Tunezji już od ponad miesiąca nie ma godziny policyjnej i wielu innych wprowadzonych w marcu restrykcji. Ahmed Unajes, rocznik 1936, wychodzi już poza własny dom z ogrodem, w którym spędził z żoną wiele tygodni. – Na ulicy widzę połowę ludzi w maseczkach, połowę bez. Niektórym brakowało wizyt na targu, mi nie. Otwarte zostały meczety, ale obowiązują w nich rygorystyczne zasady, trzeba mieć własny dywanik do modlitwy, obmywać się poza meczetem, obuwie zostawić gdzieś dalej, a nie przy wejściu do świątyni – opowiada dyplomata.

Arabska Afryka Północna w przeciwieństwie do Afryki subsaharyjskiej ma spadki zakażeń. W 11-milionowej Tunezji ostatnio notuje się ledwie kilka czy kilkanaście nowych przypadków dziennie i żadnych zgonów na Covid-19 (od początku epidemii zachorowało 1,3 tys. osób, 50 zmarło).

Spadkami chwali się także Egipt, najważniejszy kraj regionu z ponad 100 mln mieszkańców. Tam nowych przypadków jest po prawie tysiąc dziennie, umiera zaś po kilkadziesiąt osób (w sumie zmarło ponad 4 tys. z 85 tys. zarażonych).

– Na ulicach Kairu wciąż nie ma normalnego tłoku, większość urzędników pracuje zdalnie. Plaże prywatne są otwarte, publiczne nie – mówi „Rzeczpospolitej" Said Sadek, politolog z prywatnego stołecznego uniwersytetu. Teraz ma wakacje, ale przez parę miesięcy wykładał zdalnie. Tylko przez Skype'a miał też w tym czasie kontakt z żoną. – Jest Tunezyjką, pojechała do rodziny, miała już bilet do Kairu na koniec marca. Ale zamknięto granicę. I do dzisiaj czekam.

– Najbardziej ucierpieli ci, którzy nie mają stałej pensji. A szara strefa to około połowy zatrudnionych. W ekskluzywnym klubie, do którego chodzę, kelner zarabia 1500 funtów egipskich (równowartość 375 zł), resztę ma z napiwków. Normalnie uzbiera się z tego spora suma. Przez kilka miesięcy tego nie było, a przecież taki kelner utrzymuje żonę i kilkoro dzieci. Teraz klub znowu otwarty, ale przychodzi jedna piąta gości. Część zbankrutowała, część boi się korzystać z popularnej siłowni, bo to zamknięte pomieszczenie ze spoconymi ludźmi – opowiada dr Sadek.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1465
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Świat
Sondaż: Czesi najbardziej ufają Polsce. Jesteśmy kluczowym sojusznikiem
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1464
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Świat
„Rzecz w tym”: Rosyjska „strefa komfortu”. Co wiemy o Rosjanach?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama