fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Szpital na Narodowym. Na jakiej podstawie ruszyły prace?

szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Budowa Szpitala Narodowego ruszyła, zanim premier wydał decyzję w tej sprawie, a umowy dotyczącej finansowania prawdopodobnie nie zawarto.

„Polecam PL.2012+ Sp. z o.o. (...) realizację działań w zakresie przeciwdziałania Covid-19, polegających na udostępnieniu i przystosowaniu terenu PGE Narodowego, w tym obiektu i pomieszczeń, dla szpitala tymczasowego" – brzmi treść decyzji premiera Mateusza Morawieckiego, wydanej spółce zarządzającej stadionem. Na jej podstawie powstaje Szpital Narodowy, traktowany przez rząd jako symbol walki z pandemią, do którego w piątek trafił pierwszy pacjent.

Do decyzji dotarli posłowie Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński i Michał Szczerba, znani z kontroli w Ministerstwie Zdrowia dotyczącej zakupu respiratorów od firmy byłego handlarza bronią. Obecnie badają kulisy szpitala. – Podczas naszych kontroli wielokrotnie obserwowaliśmy nieprawidłowości organizacyjne, prawne i finansowe. Nie chcielibyśmy, by pojawiły się też w przypadku inwestycji tak istotnej dla zdrowia obywateli – mówi poseł Szczerba. Jednak zdaniem posłów po lekturze decyzji premiera wątpliwości nasuwają się same.

Spóźniona decyzja

Chodzi o to, że Mateusz Morawiecki wydał ją w poniedziałek 19 października, a zmienił 3 listopada, precyzując, że w szpitalu ma być od 1 do 1,2 tys. łóżek. Problem w tym, że prace na stadionie ruszyły przed wydaniem pierwszej decyzji. O tym, że powstaje tam szpital, już w 18 października informowały TVN i Wirtualna Polska. Ta druga precyzowała, że prace ruszyły w sobotę 17 października.

Na jakiej podstawie, skoro nie było jeszcze decyzji? „Rzeczpospolita" spytała o to Kancelarię Premiera i PL.2012+, ale nie dostała odpowiedzi.

Na tym kontrowersje się nie kończą. Decyzja Morawieckiego z 19 października mówi o tym, że zawarta ma zostać umowa dotycząca szpitala. „Finansowanie realizacji polecenia nastąpi ze środków Funduszu Przeciwdziałania Covid-19 (...) na podstawie umowy zawartej przez Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z PL.2012+" – głosi dokument. Czy została zawarta? Ani posłom, ani „Rz" nie udało się uzyskać informacji na ten temat z KPRM.

Zdaniem posłów KO istnieje ryzyko, że jej nie podpisano. Z decyzji premiera wynika, że w tej sytuacji szpital i tak będzie mógł powstać. „W przypadku odmowy zawarcia przez PL.2012+ sp. z o.o. umowy dotyczącej realizacji zadań objętych niniejszą decyzją, niniejsza decyzja staje się natychmiast wymagalna" – głosi dokument.

Jednak zdaniem Michała Szczerby brak umowy miałby poważne konsekwencje. – Bez jej podpisania milionowe zamówienia zostałyby zrealizowane bez żadnego trybu. Ponadto spółka PL.2012+ nie miałaby podstaw do ubiegania się o zwrot z budżetu państwa poniesionych kosztów – mówi. Dodaje, że do takich wniosków prowadzi analiza przyjętej w październiku ustawy covidowej, dającej podstawę prawną do decyzji premiera.

Droga inwestycja

O tym, jakie koszty pochłonie budowa, mówił szef KPRM Michał Dworczyk. Szacował je na kilkanaście mln zł. W jednym z komunikatów rząd informował, że w szpitalu położono 45 km przewodów elektrycznych i 5 km rur do dystrybucji tlenu.

– Rząd sięga po tę samą metodę, co z majowymi wyborami korespondencyjnymi – mówi Dariusz Joński. – Zmieniają się tylko główni bohaterowie. Nie ma Sasina, jest Morawiecki.

Przypomina, że nieodbyte wybory Poczta Polska również organizowała bez podpisanej umowy z rządem. Przyznał to później Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych. Podstawą działań spółki była więc tylko decyzja premiera. We wrześniu uchylił ją Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, uznając, że została wydana z „rażącym naruszeniem prawa".

W przypadku Szpitala Narodowego wątpliwości prawne nie kończą się na problemach z decyzją premiera i umową. Pierwszy pacjent trafił do niego w tydzień po oficjalnym otwarciu, bo – jak przyznał szef KPRM Michał Dworczyk – „okazało się, że są pewne przepisy, które muszą jeszcze zostać doprecyzowane".

Chodzi o to, że dopiero po wybudowaniu szpitala na stadionie Ministerstwo Zdrowia określiło w rozporządzeniu wymagania dla pomieszczeń i urządzeń szpitali tymczasowych. Nie spełniał on dotychczasowych norm, dotyczących m.in. dostępu światła dziennego w salach dla chorych czy umieszczenia na odpowiedniej wysokości szczelnego sufitu. Budowano więc go niezgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA