fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Szczepienia celebrytów. Czarnek: Żenująca nieodpowiedzialność

minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek (PiS)
Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Mamy zaszczepić miliony Polaków w krótkim czasie i zaczynając od tych, których życie jest najbardziej narażone. W tej sytuacji taka nieodpowiedzialność jest żenująca - ocenił minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek krytykując na antenie Polskiego Radia 24 fakt, że szczepienia przeciwko COVID na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym objęły także grupę znanych osób świata kultury.

Przed tygodniem w Polsce z użyciem Comirnaty, szczepionki mRNA firm Pfizer i BioNTech ruszyły szczepienia przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2. W pierwszym etapie szczepienia dostępne są dla medyków.

Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zaszczepiona została też grupa znanych osób. Pierwszą dawkę szczepionki otrzymali m.in. były premier, europoseł SLD Leszek Miller oraz aktorzy Krystyna Janda, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski. WUM oświadczył, że osoby ze świata kultury miały promować szczepienia przeciwko COVID i że zostały zaszczepione z dodatkowej puli dawek przekazanych przez Agencję Rezerw Materiałowych.

Czytaj także:
Rodzice hospitalizowanych wcześniaków mogą się już szczepić przeciw COVID

"Informacja o partii szczepionek rzekomo przekazanej w celach promocyjnych, a podawana przez WUM, jest nieprawdziwa" - poinformowała w odpowiedzi Agencja Rezerw Materiałowych podkreślając, że "nie były to szczepionki przeznaczone dla specjalnej grupy".

Sytuację na antenie Polskiego Radia 24 skomentował minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek (PiS).

- To jest w tym wszystkim najgorsze, że to jest uczelnia medyczna, renomowana, warszawska, która powinna tym bardziej stać na straży tego wszystkiego, co świat medycyny dzisiaj robi - ocenił. - Jesteśmy w dramatycznej sytuacji na świecie, koronawirus przecież całkowicie przeorganizował nam życie, doprowadził do wielkiego kryzysu zdrowotnego, gospodarczego - zaznaczył dodając, że szczepionka jest "wielką szansą na to, żeby z tego kryzysu wyjść i to w perspektywie kilku miesięcy".

Przemysław Czarnek podkreślił, że szczepionka to szansa na ratowanie życia przede wszystkim tych, których życie jest najbardziej narażone.

- A najbardziej narażone jest życie przecież nie aktorów, nie celebrytów, nie polityków, tylko życie tych, którzy są na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem i ludzi starszych - stwierdził.

- I teraz nagle jakaś grupa celebrytów otrzymuje szczepionkę w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym poza kolejnością, a przecież cały Narodowy Program Szczepień jest skrupulatnie przygotowany przez rząd, pana premiera, pana ministra (zdrowia - red.) i pana Dworczyka (szefa KPRM - red.), który nad tym czuwał - mówił minister edukacji.

Dowiedz się więcej:
Powołano komisję. Rektor WUM: Wiedziałem o szczepieniu

- Mamy zaszczepić miliony Polaków w krótkim czasie i zaczynając od tych, którzy są najbardziej narażeni, których życie jest najbardziej narażone. W tej sytuacji taka nieodpowiedzialność jest żenująca - ocenił.

- Bardziej mówię tutaj o Warszawskim Uniwersytecie Medycznym niż o samych celebrytach, którzy zostali zaszczepieni - doprecyzował.

Odnosząc się do szczepienia znanych osób świata kultury, które nie odbyło się przed kamerami minister powiedział: - Nie wygląda mi to na akcję promocyjną, wygląda mi to na rażący brak odpowiedzialności.

Przemysław Czarnek wyraził zadowolenie, że w podlegającym ministrowi zdrowia WUM zlecono kontrolę. Dopytywany dodał, że gdyby jemu podlegała uczelnia, zleciłby w niej kontrolę "bezwzględnie" i "natychmiast".

- Nie można w ten sposób się zachowywać - ocenił, mówiąc o szczepieniach osób spoza tzw. grupy zero.

Rektor WUM prof. Zbigniew Gaciong przekazał wcześniej, że powołana została wewnętrzna komisja, która ma zająć się sprawą.

Premier Mateusz Morawiecki zlecił pilną kontrolę na WUM i w związanych z nim jednostkach. Kontrola ma ruszyć 4 stycznia. Z kolei minister zdrowia Adam Niedzielski zlecił NFZ kontrolę, mającą ustalić, czy szczepienie osób spoza grupy zero odbyło się zgodnie ze wskazanymi zasadami.

- Wszystko wskazuje na to, że w szpitalu WUM doszło do bardzo poważnego nadużycia polegającego na dopuszczeniu do grupy zero osób, które tam nie powinny się znaleźć. Nie można przejść obojętnie obok tej sytuacji - mówił szef KPRM Michał Dworczyk.

Źródło: Polskie Radio 24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA