fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Gdy oferta ma być wyjątkowa, musi być taką naprawdę

Adobe Stock
Nie można nakłaniać klienta do zakupu, informując go o tym, że propozycja będzie ważna przez bardzo krótki czas, w rzeczywistości podobna propozycja sprzedaży mieści się w codziennej praktyce przedsiębiorcy.

Sąd Apelacyjny w Warszawie potwierdził niezgodność z prawem praktyki polegającej na sugerowaniu konsumentowi, że może skorzystać ze specjalnej oferty przez bardzo krótki czas, gdy w rzeczywistości taka sama oferta jest powtarzana, a więc presja czasu tak naprawdę nie występuje. Takie działanie przedsiębiorcy sprawia, a w każdym razie może sprawić, że konsument podejmie decyzję pod wpływem impulsu i zawrze transakcję, której warunki tak naprawdę nie będą dla niego korzystne.

Haczyk i przynęta

Mechanizm działania jest bardzo prosty. Przedsiębiorca reklamuje swoją ofertę jako wyjątkowo atrakcyjną, zastrzegając jednocześnie, że można z niej skorzystać w bardzo ograniczonym czasie. Przykładowo może to polegać na połączonej sprzedaży: kupując jeden produkt, konsument może otrzymać inny. Atrakcyjna oferta może polegać na znacznym obniżeniu ceny albo, jak było w przypadku, którego dotyczyła decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i późniejszy wyrok, oferowania darmowej dostawy zakupionego przez Internet produktu. W tym konkretnym przypadku przedsiębiorca informował potencjalnych klientów, że w przypadku nabycia towaru zostanie on im dostarczony bezpłatnie, ale oferta taka jest ważna jedynie w bardzo ograniczonym czasowo okresie. Przykładowo na stronie przedsiębiorcy pojawiała się informacja, że oferta darmowej dostawy towarów dostępna jest „Jeszcze tylko przez ...", „tylko 72 h", „tylko 48 h" itp. W przedstawionym przypadku konsument ma prawo odnieść wrażenie, że taka korzystna oferta może się nie powtórzyć i musi natychmiast podjąć decyzję o zakupie produktu.

Oczywiście nie ma w tym nic złego, przedsiębiorca ma prawo do przeprowadzania tego typu akcji promocyjnych, ale musi to być zgodne z rzeczywistością. W tym przypadku tak nie było. Jak wykazał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów po upływie wspomnianego terminu, przedsiębiorca rozpoczynał kolejną taką samą lub podobną promocję. W praktyce więc z oferty darmowej dostawy konsumenci mogli korzystać przez znacznie dłuższy czas. Jednak wiedząc o tym, nie musieliby podejmować natychmiastowej decyzji, czy przystąpić do danej transakcji, czy też z niej zrezygnować. Mieliby więcej czasu na przemyślenie jej warunków i podjęcie ostatecznej decyzji. Przedsiębiorca tej możliwości im nie dawał, wyraźnie komunikując, że czasu do namysłu pozostało niewiele.

Praktyki rynkowe

Takie działanie stanowi nieuczciwą praktykę rynkową, o której mowa w art. 7 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (DzU z 2017r., poz. 2070). Zgodnie z nim nieuczciwymi praktykami rynkowymi w każdych okolicznościach są m.in. działania polegające na podawaniu przez przedsiębiorcę informacji, że zobowiązał się on do przestrzegania kodeksu dobrych praktyk, jeżeli jest to niezgodne z prawdą, posługiwania się certyfikatem, znakiem jakości lub równorzędnym oznaczeniem, nie mając do tego uprawnienia oraz twierdzeniu, że produkt będzie dostępny jedynie przez bardzo ograniczony czas lub że będzie on dostępny na określonych warunkach przez bardzo ograniczony czas, jeżeli jest to niezgodne z prawdą, w celu nakłonienia konsumenta do podjęcia natychmiastowej decyzji dotyczącej umowy i pozbawienia go możliwości świadomego wyboru produktu (art. 7 pkt 7).

Istotne „tylko"

I właśnie ten ostatni przykład idealnie wpisuje się w przywołane zachowanie przedsiębiorcy. UOKiK uznał, że wykładnia językowa informacji typu „...darmowa dostawa, jeszcze tylko przez..." nie pozostawia wątpliwości, że firma sugerowała, iż zakup towarów z opcją darmowej dostawy będzie dostępny jedynie przez bardzo ograniczony, krótki czas. Użycie przez spółkę partykuły ograniczającej „tylko" jednoznacznie wskazywało, że promocja kończy się w zakreślonym czasie. Jednocześnie komunikat nie zawierał jakichkolwiek treści, na podstawie których przeciętny konsument mógłby wyciągnąć wniosek, że kolejna promocja będzie ponowiona natychmiast po zakończeniu poprzedniej. A tak właśnie było w rzeczywistości.

Na tej też podstawie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów orzekł, że przedsiębiorca naruszył zbiorowe interesy konsumentów (naruszenie art. 24 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów) i nałożył na niego karę w wysokości blisko 350 tys. zł. Spółka odwołała się od tej decyzji. Sąd Ochrony Konkurencji Konsumentów oddalił odwołanie, co poskutkowało wniesieniem apelacji. Sąd Apelacyjny wydał wyrok, w którym utrzymał decyzję UOKiK. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd wyjaśnił, że koszty dostawy mają istotne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o kupnie konkretnego produktu. Ponadto sąd stwierdził, że urząd prawidłowo określił wysokość nałożonej kary. ?

Wprowadzanie w błąd

Zgodnie z art. 3 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, zakazane jest stosowanie takich praktyk. Ustawa wskazuje, że praktyka stosowana przez przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu. Za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się w szczególności praktykę rynkową wprowadzającą w błąd, która może polegać zarówno na świadomym podawaniu nieprawdziwych lub mylących informacji, jak i zatajaniu informacji ważnych z punktu widzenia nabywcy. Praktyka rynkowa będzie uznana jako działanie wprowadzające w błąd, jeżeli w jakikolwiek sposób powoduje ono lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Podobnie praktykę rynkową uznaje się za zaniechanie wprowadzające w błąd, jeżeli pomija istotne informacje potrzebne przeciętnemu konsumentowi do podjęcia decyzji dotyczącej umowy i tym samym powoduje lub może powodować podjęcie przez niego decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Z kolei art. 7 ustawy wymienia szczególne przypadki praktyk, które z mocy ustawy traktuje się zawsze jako sprzeczne z dobrymi obyczajami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA