Przewidują to nowe przepisy. Dotychczas takich uregulowań nie było. To dobre rozwiązanie np. dla frankowiczów, którzy nie chcą stracić mieszkania ani wikłać się w wieloletni spór sądowy z bankiem. Ten, nawet po orzeczeniu TSUE w sprawie polskich frankowiczów, nadal jest kosztowny, a jego rozstrzygnięcie nie musi być korzystne dla kredytobiorcy.
Aby zawrzeć układ, trzeba będzie złożyć wniosek do sądu upadłościowego wraz z wstępną propozycją układową. Konieczne będzie zapłacenie zaliczki na wydatki postępowania (inaczej sąd zwróci wniosek).
Czytaj także:
Upadłość konsumencka: jak prawidłowo wypełnić wniosek
Komu się opłaca się upadłość i co z majątkiem małżonka
Ma być krócej i szybciej, nawet o połowę
Upadłość konsumencka - jak z niej skorzystać
Upadły konsument też rozlicza podatki
Sąd otworzy postępowanie i wyznaczy doradcę restrukturyzacyjnego do pełnienia funkcji nadzorcy sądowego. A ten razem z upadającym, np. frankowiczem, może podjąć pertraktacje z bankiem lub innym wierzycielem, by rozłożył dług na dogodniejsze raty.
Układ ma być zawierany co do zasady na okres do pięciu lat i wykonywany za pośrednictwem nadzorcy. Wynagrodzenie nadzorcy sądowego ma stanowić równowartość 15 proc. kwoty przeznaczonej dla wierzycieli, ale może się zmienić.
Układ ma szansę powodzenia u osób, którym nie pozostało wiele do spłaty. Gdy dług z kredytu przewyższa wartość mieszkania, negocjacje z bankiem będą nieopłacalne. Pozbycie się mieszkania będzie wtedy ulgą, a nie problemem.
Nawet gdy nie dojdzie do zawarcia układu, utrzymana zostaje zasada, że dłużnika nie można skazać na bezdomność. Jego majątek zostanie zlicytowany, ale z pieniędzy ze sprzedaży mieszkania czy domu ma otrzymać równowartość przeciętnego czynszu płaconego od roku do dwóch lat.