fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Ukraina i Rosja prowadzą wojnę w internecie

123RF
Ukraińscy hakerzy włamali się do elektronicznej poczty kremlowskiego urzędnika, rządzącego Donbasem.

Kijowskie grupy Cyberjunta i Trinity opublikowały korespondencję Władisława Surkowa, odpowiedzialnego na Kremlu za rosyjską politykę wobec Abchazji, Osetii Południowej oraz Donbasu. Wynika z niej, że urzędnik rządzi na wschodniej Ukrainie, zmienia miejscowych „ministrów", próbuje wywołać rozruchy w Charkowie oraz doprowadzić do podziału Ukrainy, ale przede wszystkim zarabia na handlu paliwami z Donbasem. Wśród pism Surkowa Cyberjunty znalazł napisany przez niego projekt nowej konstytucji Ukrainy, który następnie rosyjska delegacja prezentowała w czasie rozmów pokojowych w Mińsku. Znaleziono tam też projekty ustaw, które później w ukraińskim parlamencie zgłaszała frakcja Bloku Opozycyjnego złożona z polityków wcześniej związanych ze zbiegłym prezydentem Janukowyczem.

Część zachodnich ekspertów już uznała korespondencję za autentyczną, tak jak i Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. Ale inni mają wątpliwości. – Zdarzyło mi się korespondować z Surkowem. Nigdy nie podawał mi swojego adresu e-mailowego, tylko prosił o wysyłanie do osób trzecich. Stamtąd też otrzymywałam odpowiedzi – przypomniała rosyjska publicystka Natalia Geworkian. Ale Cyberjunta od razu zastrzegła, że włamała się do skrzynki pocztowej biura Surkowa, a nie jego osobistej. Hakerom udało się ponadto namierzyć jeden z innych adresów, jakim posługiwał się urzędnik. Był to wydział administracji rosyjskiego prezydenta odpowiedzialny za kontakty z krajami WNP.

Głównym zadaniem obecnego zarządzającego separatystycznymi regionami leżącymi przy rosyjskich granicach (Surkowowi nie podlega Naddniestrze) jest codzienne rządzenie nimi w imieniu Kremla i jednocześnie udawanie, że Rosja nie ma z tym nic wspólnego. Wiosną 2014 roku urzędnik m.in. zredagował apel „społeczeństwa Doniecka do społeczeństwa Ukrainy", a potem przekazał je rosyjskim mediom. Potem cierpliwie ustalał z miliarderem Konstantinem Małofiejewem skład „rządu Donieckiej Republiki Ludowej", dobierając „ludzi sprawdzonych i rekomendowanych". Małofiejew (zwany prawosławnym miliarderem ze względu na swe związki z cerkwią) od początku konfliktu wspierał separatystów pieniędzmi i dostawami broni. Ostatnio zaangażował się w organizowanie w Moskwie zjazdów przedstawicieli ruchów separatystycznych z Zachodu (m.in. z Teksasu i Hawajów).

Cyberjunta szuka teraz dowodów, że fala zabójstw, jaka przeszła przez Donbas od sierpnia, to rezultat walki Surkowa o miejscowy rynek paliw.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA