Konflikt Polska-Izrael

Odwołana wizyta izraelskiego ministra. Chciał przyjechać, by opowiedzieć o polskich zbrodniach

AFP
Wydawało się, że napięcie między Polską a Izraelem może trochę rozładować pierwsza od czasu wybuchu konfliktu o historię wizyta przedstawiciela rządu Netanjahu w Warszawie. W środę, jak planowano, jednak do niej nie dojdzie.

W Polsce miał się pojutrze pojawić izraelski minister edukacji Naftali Bennett, zarazem szef radykalnej partii Żydowski Dom, koalicjanta Likudu premiera Beniamina Netanjahu. W planach było spotkanie z wicepremierem i ministrem nauki i szkolnictwa wyższego Jarosławem Gowinem. A  także z polskimi studentami.

Doszłoby do tego zaledwie 12 dni po rozpoczęciu wielkiego kryzysu w stosunkach dwustronnych wywołanego przyjęciem przez Sejm nowelizacji ustawy o IPN, na co politycy izraelscy zareagowali oskarżeniami o negowanie Holokaustu i uderzenie w wolność słowa.

Ale nie dojdzie. Na pewno nie teraz.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, wicepremier Jarosław Gowin "zawiesił" decyzję o spotkaniu.

Powodem jest wypowiedź ministra Naftalego Bennetta, którą cytowały izraelskie media. Bennet chciał bowiem skorzystać z wizyty w Polsce, by "powiedzieć prawdę" o Holokauście, czyli o tym, że Polacy mordowali Żydów. I że żadna ustawa tego nie zmieni, bo tego "już dowiodła historia".

Część mediów izraelskich pisała, że miała to być wizyta państwowa. Jednak izraelski MSZ jej nie organizował. Wskazał na Jonny'ego Danielsa.

Daniels to szef działającej w naszym kraju fundacji From the Depth (której mottem jest budowanie przyszłości z pamięcią o przeszłości) . Był krytykowany przez niektórych przedstawicieli środowisk żydowskich w Polsce i na świecie oraz lewicowe media za prowadzenie wspólnych działań z rządem PiS i Radiem Maryja i w ten sposób uwiarygadnianie ich.

- Tak, to moja fundacja zaprosiła Naftalego Bennetta. Z nadzieją na uspokojenie sytuacji  - mówi "Rzeczpospolitej" Jonny Daniels.

Jak zapewnia, minister przyjedzie: - Ale nie teraz, lecz, mam nadzieję, za tydzień czy dwa. Wizyta jest przełożona. W ciągu doby natomiast zbierze się dwustronny zespół, który ustali szczegóły.

- Moja fundacja często zaprasza do Polski posłów Knessetu i przedstawicieli rządu Netanjahu czy Kongresu USA. - wyjaśnia szef From the Depth.

Dlaczego w momencie konfliktu miałby przyjechać minister z partii Żydowski Dom, postrzeganej na Zachodzie jako radykalna i kontrowersyjna (bo to partia religijnych ortodoksów i osadników żydowskich na Zachodnim Brzegu): - Nazywanie jej radykalną jest obraźliwe. A zapraszamy tego ministra, bo to minister edukacji. Ostatecznie wszystko się do niej sprowadzi. W izraelskich szkołach brakuje nauczania o polskich cierpieniach i polskim spojrzeniu na Holokaust - mówi "Rzeczpospolitej" Jonny Daniels.

Środowa wizyta mogła i tak stanąć w ostatniej chwili pod znakiem zapytania, gdyby we wtorek nowelizację ustawy o IPN podpisał prezydent Andrzej Duda.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL