fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komornicy

Anna Nowacka-Isaksson: Gościnni dłużnicy i łagodni komornicy

123RF
Długi to problem nie tylko Polaków. U szwedzkiego komornika są bowiem większe niż kiedykolwiek. Lwia część dotyczy samochodowych bramkarzy - pisze Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu.

Bramkarz to osoba zarejestrowana jako właściciel auta, ale w rzeczywistości nieprowadząca pojazdu. Często ma bardzo niewielkie dochody lub utrzymuje się z zasiłku socjalnego. Bramkarz bierze pieniądze za zarejestrowanie samochodu na jego nazwisko, by ten, kto pojazdem rzeczywiście dysponuje, nie ponosił odpowiedzialności za płacenie podatków i różnego rodzaju należności. Dlatego gdy służby parkingowe wlepią mandat, nie mają co liczyć na to, że właściciel auta karę kiedykolwiek zapłaci. Bramkarz bowiem nie jest w stanie pokryć kosztów i roszczenia tylko rosną. Pewna osoba pobiła rekord zaległości – 62 mln szwedzkich koron. Niedawno zaś zmarł w Göteborgu właściciel 2899 aut, który otrzymał w ciągu dwu i pół roku ponad 2500 mandatów (różnej wysokości do 1000 koron), To oznacza niemalże trzy kary pieniężne dziennie.

Liczba roszczeń wobec właścicieli aut za kilka lat jednak zacznie maleć, ponieważ zadziała nowe prawo. Ma położyć kres nietykalności bramkarzy. Zgodnie z nim bowiem, jeżeli służby parkingowe napotkają nieprawidłowo ustawiony samochód, którego właściciel zebrał mandaty na sumę ponad 5 tys. koron, auto może zostać odholowane. By móc odebrać auto, jego posiadacz musi najpierw pozbyć się wszystkich długów. Inaczej samochód zostanie oddany na złom.

Sporą część zaległości mieszkańców Szwecji stanowią również kredyty na studia i pożyczki esemesowe, których branie stanowczo odradzają komornicy. 7 procent kredytów na studia trafia do komornika, podobny procent pożyczek na komórkę. Skierowanie sprawy do komornika oznacza ryzyko znalezienia się w rejestrze osób niemających zdolności kredytowej. Jeżeli ktoś zalega z płatnościami, a otrzyma zwrot podatku, ten zostaje przekazany automatycznie z urzędu skarbowego do komornika. I nie ma się co łudzić, że będzie inaczej. Ostatnio taki los spotkał 110 tys. osób. Większość miała debet poniżej 10 tys. koron(4200 zł) i dzięki zwrotowi podatku 12 tys. dłużników uwolniło się od zaległości. Innym nieszczęśnikom to jednak nic nie dało, bo mieli znacznie wyższe wierzytelności.

Spłacanie długów z puli zwrotu podatku przeznacza się przede wszystkim na opłaty abonamentu telewizyjnego, alimenty, i mandaty za nieprawidłowe parkowanie. W drugiej dopiero kolejności pieniądze trafiają do innych wierzycieli.

I trudno powiedzieć, czy komornicy szwedzcy popełniają mniej błędów i uchybień niż polscy, kiedy w ramach postępowania egzekucyjnego przychodzą do domu dłużnika, by poszukać majątku, który pozwoliłby na pokrycie chociaż części wierzytelności. Pamiętam głośną w Polsce sprawę sprzed kilku lat, kiedy to funkcjonariusz publiczny skonfiskował zadłużonej kobiecie słoiki z konfiturami domowej roboty, które zrobiła dla swojego dziecka. Lub inną historię, gdy odebrał maszynę rolniczą sąsiadowi dłużnika zamiast jemu samemu.

W każdym razie z opowieści tutejszych komorników wynika, że takie incydenty się nie zdarzają. Kristina Alexis, która pracuje we władzach komorniczych, opowiada, że gdy wchodzi do mieszkania osoby winnej pieniądze, okazuje jej szacunek. Butów co prawda w mieszkaniu nie zdejmuje, jak to jest tu w zwyczaju, ponieważ musi działać szybko. Gdy jednak właściciel mieszkania czy lokator odmawia wpuszczenia funkcjonariusza do domu, ten ma prawo poprosić o pomoc ślusarza. Może też zawołać policję, od której ma zresztą większe uprawnienia. Przy szukaniu majątku bowiem nie jest wymagane pozwolenie na rewizję i nie musi istnieć podejrzenie o popełnieniu przestępstwa, by do mieszkania wtargnąć siłą. Alexis zapewnia, że nie odbiera nigdy rodzinie kanapy, jeżeli to jedyny mebel tego rodzaju w domu. Nie zajmuje też telewizora ani komputera, jeżeli nie są drogie i w mieszkaniu jest tylko po jednym ich egzemplarzu. Chodzi tu wszak o przestrzeganie zasady, że osoby, wobec których wysuwa się roszczenia, powinny żyć godnie. Nie rekwiruje też obrączek ślubnych, nie ma za to litości nad luksusowymi grami dla dzieci. Skonfiskowane przedmioty, które ma szansę sprzedać na aukcji, komornik zabiera ze sobą. I co kuriozalne, zdarza się, że dłużnicy częstują go kawą i bułeczkami.

Jak długi mogą zatruć życie, wiedzą też siedzący za kratkami przestępcy. Ostatnio władze opieki penitencjarnej postanowiły zająć się tematyką roszczeń i edukować pracowników zakładów karnych, by pomóc kryminalistom rozwiązać ich debetowe problemy.

Ale to już inna historia.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA