fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szczepłek: Brzęczek przyjmuje ciosy i robi swoje

Stefan Szczepłek
Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Awansowi reprezentacji Polski do finałów piłkarskich mistrzostw Europy nie towarzyszyła zwykła w takich sytuacjach euforia.

Piłkarze odbyli rundę honorową po boisku, ale po jednym kółeczku udali się do szatni, niezatrzymywani przez publiczność.

Kibice już po losowaniu eliminacji uznali, że nasza grupa jest najłatwiejsza, a piłkarze czterema kolejnymi zwycięstwami utwierdzili ich w tym przekonaniu. Może dlatego problemy w meczach ze Słowenią i Austrią uznali za niedopuszczalne. Zapewne byli to ci sami kibice, którym wydawało się, że na Euro do Francji i na mundial do Rosji jedziemy po medale. Dołączyli do tego dziennikarze wyedukowani futbolowo w internecie oraz eksperci telewizyjni – sfrustrowani dawni piłkarze, którzy sami niewiele osiągnęli. Podszczypywali Jerzego Brzęczka, który jest łatwym celem, bo przyjmuje ciosy i nadal robi swoje. Nie brata się z dziennikarzami i nie mówi im „w tajemnicy", co się dzieje w kadrze.

Jednych Brzęczek przekonuje, innych nie. Być może w zespole rzeczywiście nie ma chemii, wszyscy grają na co dzień w klubach zagranicznych, wielu łączy tylko reprezentacja, za którą – takie mam czasami wrażenie – niektórzy ostatniej koszuli nie oddadzą.

Atmosfera wokół kadry, która bądź co bądź awansowała do finałów mistrzostw Europy, przypomina mi trochę to, co działo się po zdobyciu srebrnego medalu na igrzyskach w 1976 w Montrealu. Uznano, że wicemistrzostwo olimpijskie jest porażką, i PZPN zwolnił Kazimierza Górskiego, choć jego kadra odnosiła wcześniej realne sukcesy. Obecna ma na to niewielkie szanse.

Jerzy Brzęczek wyciąga z piłkarzy maksimum ich możliwości i skleja drużynę, na ile się da. Jako kapitan reprezentacji, która na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie (1992)zdobyła srebrny medal, bez wątpienia wie, na czym to polega.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA