fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Krzyżak: Episkopat idzie do pokrzywdzonych

Fotorzepa/ Piotr Guzik
Biskupi utworzyli fundację, która ma pomagać ofiarom molestowania. To dobry krok, ale źle by się stało, gdyby na tym Kościół zakończył sprawę pedofilii.

O powołaniu specjalnego funduszu lub fundacji, z której mogłyby być finansowane różne formy pomocy dla osób skrzywdzonych przez ludzi Kościoła, mówiło się od wiosny. Arcybiskup Wojciech Polak po raz pierwszy o tym pomyśle wspomniał w marcu, gdy biskupi powierzyli mu funkcję delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży. Już w maju projekt został przedłożony Radzie Stałej, a w sierpniu biskupi diecezjalni dostali propozycję statutu oraz formy finansowania. Zgodzili się również co do tego, że taka fundacja powinna powstać. We wtorek, tuż przed obradami całego Episkopatu, spotkali się po raz kolejny i zatwierdzili statut, ustalili, skąd będą pochodziły pieniądze na działalność fundacji, powołali jej władze oraz radę. Jeśli fundacja zostanie wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego przed końcem roku, to jest szansa, że zacznie swoją działalność od 1 stycznia 2020 roku.

Zważywszy na to, że Episkopat spotyka się w pełnym składzie raz na kwartał, tempo zaiste imponujące. Bardzo często jest bowiem tak, że prace nad dokumentami KEP ciągną się wiele miesięcy, a nawet lat.

Można rzecz jasna postawić tezę, że biskupi postanowili przyspieszyć po watykańskim szczycie na temat pedofilii, emisji filmu braci Sekielskich, licznych publikacjach na temat molestowania czy wizycie w Polsce abp. Scicluny. Presja zewnętrzna to jednak tylko jeden z elementów. O wiele istotniejsza jest dyskusja wewnątrz samego Episkopatu.

Temat molestowania pojawiał się w ostatnich latach niemal na każdym posiedzeniu. Część hierarchów błyskawicznie postanowiła zmierzyć się z problemem w swoich diecezjach, inni mieli opory. Powołanie fundacji, na działalność której będą łożyły solidarnie wszystkie diecezje, należy zatem uznać za pewien sukces.

Z pewnością jest to zaś sukces abp. Wojciecha Polaka, który tematyką molestowania zajmował się jeszcze jako sekretarz generalny KEP, a teraz z pełną determinacją dążył do tego, by fundacja powstała. I co istotne, otworzył się na świeckich. Udało mu się zgromadzić wokół siebie silną grupę kompetentnych współpracowników, na szefową fundacji przeforsować Martę Titaniec, a do rady fundacji Wiktora Poryckiego, mężczyznę w przeszłości skrzywdzonego przez kapłana.

Na marginesie, postawienie na czele fundacji kobiety jest dowodem na to, że u biskupów następuje powoli zmiana mentalności.

Powołanie fundacji to krok w dobrym kierunku. Na pomoc i materialne wsparcie czeka wiele osób. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że biskupi uznają, iż na tym ich rola w sprawie molestowania się kończy. Oby tak się nie stało, bo wciąż wiele jest do zrobienia, a wyjaśnienia domaga się sporo wstydliwych spraw z przeszłości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA