Reklama

Michał Szułdrzyński: Przyjaciele Mariana Banasia

Wydarzenia związane z prezesem NIK wymagają szczególnej uwagi ze strony opinii publicznej. Można je uznać za próbę naruszenia niezależności tej instytucji. Prowokują też pytania o podwójne standardy w obozie władzy.
Marian Banaś jako minister finansów w 2019 roku, w otoczeniu członków rządu.

Marian Banaś jako minister finansów w 2019 roku, w otoczeniu członków rządu.

Foto: PAP/Marcin Obara

Już raz kontrolowana przez polityków prokuratura chciała pociągnąć do odpowiedzialności prezesa Najwyższej Izby Kontroli – poprzednika Banasia Krzysztofa Kwiatkowskiego. W sprawie od kilku lat nie doszło jednak do żadnego przełomu i dziś teza o tym, że próby jego ścigania były motywowane wyłącznie politycznie, wydaje się prawdopodobna.

Dlatego też dziś do twierdzeń prokuratury, która zażądała uchylenia immunitetu Marianowi Banasiowi, należy podchodzić z ostrożnością. Tym bardziej że sprawa wcale nie dotyczy ostatnich lat, lecz okresu wcześniejszego, gdy obecny prezes NIK zajmował eksponowane stanowiska w kolejnych rządach PiS. Czy mamy uwierzyć, że służby państwowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne przez lata nie dostrzegały uchybień w oświadczeniach majątkowych Banasia, a nagle je dostrzegły, gdy stanął na czele NIK i postanowił uniezależnić się od swego środowiska politycznego? Zwłaszcza że sądząc po wynikach ustaleń kierowanej przez niego Izby, to uniezależnienie poszło tak daleko, że PiS ma powody, by obawiać się Banasia.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama