fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Bogusław Chrabota: Przedwybory 2020

Fotorzepa/ Maciej Zienkiewicz
To najważniejsze od lat głosowanie w sprawie przyszłości Polski. Pierwsza tura już w niedzielę, ale nie przyniesie rozstrzygnięcia. Finał za dwa tygodnie.

Mimo sporego wysiłku kandydatów, mobilizacji w ramach Zjednoczonej Prawicy, zaangażowania się w końcówce kampanii prezesa Kaczyńskiego, a nawet prezydenta Donalda Trumpa naprawdę trudno założyć, że już niedzielne głosowanie przyniesie rozstrzygnięcie w sprawie lokatora Pałacu Prezydenckiego na najbliższe pięć lat.

Wedle wskazań sondaży, długoterminowych trendów czy zwykłej intuicji kwestia kolejnej kadencji Andrzeja Dudy bądź prezydentury kandydata opozycji rozstrzygnie się dopiero w drugiej turze. Jeszcze dwa miesiące temu sprawy układały się inaczej. Kandydat PiS był na prostej do wyborczego sukcesu. Sytuację zmieniła pandemia Covid-19, odwołane wybory z 10 maja, a nade wszystko wymiana kandydata Koalicji Obywatelskiej. Kampania Rafała Trzaskowskiego wyzwoliła nowe oczekiwania i nadzieje, nową dynamikę i mobilizację przeciwników rządów PiS. Dziś pewny przed dwoma miesiącami sukces Dudy w pierwszej turze raczej się nie wydarzy.

Dowiedz się więcej: Sondaż: W pierwszej turze - Andrzej Duda, w drugiej - walka o każdy głos

Dlatego podchodzę do niedzielnego głosowania bez większych emocji. Rozstrzygnie o wielu sprawach, ale nie o zasadniczej. Pokaże realną siłę lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jeśli zbierze procentowo więcej głosów poparcia niż jego ugrupowanie w wyborach parlamentarnych, da przyszłość Koalicji Polskiej. Dobry wynik Szymona Hołowni może go wprowadzić na firmament polskiej polityki i dać mu perspektywę stworzenia nowej chadecji. Słaby wyrzuci go z rynku politycznego albo skaże na alians z Koalicją Obywatelską lub Koalicją Polską. Wynik Biedronia będzie dla lewicy nadzieją albo otrzeźwieniem. Jest jeszcze Krzysztof Bosak, największa bodaj sensacja tej kampanii. Człowiek o relatywnie wyważonych poglądach, który uczłowieczył wizerunek narodowców. Jego potencjalny sukces będzie paliwem dla rosnącej w siłę formacji, która może dzięki niemu wyjść z kulis polityki na salony.

Obaj główni antagoniści, czyli Duda i Trzaskowski, mają za sobą dobre kampanie. Obaj mają zmotywowany elektorat, a przed sobą w drugiej turze plebiscyt. To będzie najważniejszy od lat plebiscyt w sprawie przyszłości Polski. Czy żyć będziemy w państwie rządzonym przez polityczny monolit, efektywnym legislacyjnie, ale kontrolowanym przez jednego, z pewnością wybitnego, lecz coraz mniej cierpliwego polityka, czy też powrócimy do kohabitacji.

Komentarz Michała Szułdrzyńskiego: Teflon kontra poprawność

Oba modele mają swoje plusy i swoich zwolenników. Jedni straszą drugimi. PiS rezonuje, że prezydent Trzaskowski będzie sypał piach w tryby niezbędnych reform. Trzaskowski i jego zwolennicy przekonują, że kolejna kadencja Dudy to koniec państwa demokratycznego. W obu wizjach jest nieco przesady, choć obie są blisko prawdy.

Przed nami plebiscyt. Ale to dopiero za nieco ponad dwa tygodnie. Wiele się jeszcze może wydarzyć w międzyczasie. A potem będzie starcie o Polskę. Dużo bardziej fascynujące niż te niedzielne wybory.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA