fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Michał Szułdrzyński: Teflon kontra poprawność

Wiec Andrzeja Dudy w Solcu Kujawskim
Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski wykonali kampanijne plany. Ale o tym, który z nich zwycięży, zadecydują wyborcy innych kandydatów.

To była jedna z najdziwniejszych kampanii wyborczych ostatnich lat. Choć formalnie trwała cztery tygodnie, była kontynuacją kampanii rozpoczętej w lutym i przerwanej 10 maja. Na przełożeniu terminu skorzystała największa partia koalicyjna, która podmieniła Małgorzatę Kidawę-Błońską na Rafała Trzaskowskiego.

Trzaskowski zadanie wykonał, odzyskał poparcie swojej partii i wyrósł na głównego konkurenta Andrzeja Dudy. I choć jego poparcie zatrzymało się w okolicach 30 proc. (w badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” przeprowadzonego w środę było to 26,4 proc.), dokonał rzeczy znacznie ważniejszej – zmobilizował wyborców opozycji. Jego plakaty pojawiły się nawet na wiernym PiS południu Polski, co pokazało dużą determinację jego zwolenników.

Dowiedz się więcej: Sondaż: W pierwszej turze - Andrzej Duda, w drugiej - walka o każdy głos

W ostatnich dniach Trzaskowski jakby dostał zadyszki. Jedna z teorii mówi, że wolał na końcu prowadzić bardzo zachowawczą kampanię, obniżając ryzyko wpadki. Jego sztab ma być przekonany, że o wszystko walczyć będzie przed drugą turą, w pierwszej lepiej nie ryzykować. Prezydent Warszawy zmarginalizował też pozostałych kandydatów, którzy liczyli, że uszczkną coś dla siebie, korzystając ze słabej kampanii Kidawy-Błońskiej. Niecałe 6 proc. Władysława Kosiniaka-Kamysza czy 10 proc. dla Szymona Hołowni oznacza, że marzenia „trzecich kandydatów” o najwyższym urzędzie w państwie wydają się mało realne. A jeszcze w maju mieli szanse, by walczyć o II turę.

Jednocześnie 20 proc. głosów, które zostaną oddane na kandydata PSL, kandydata Lewicy i Szymona Hołownię, będzie cennym łupem w drugiej turze. Będą się o nie bić zapewne Trzaskowski i Duda.

Przeczytaj także: Na koniec kampanii niewiele nowych tematów

Choć niektóre sondaże przed 10 maja dawały Andrzejowi Dudzie szanse na wygraną w pierwszej turze, powinien być zadowolony. Początkowo jego kampania szła fatalnie. Była już szefowa jego kampanii Jolanta Turczynowicz-Kieryłło ostatnio poparła Rafała Trzaskowskiego, członek sztabu Przemysław Czarnek zabłysnął wypowiedzią, że geje nie są równi normalnym ludziom, i nie spotkała go za to żadna kara. Prezydent został też upokorzony przez Jarosława Kaczyńskiego powrotem Jacka Kurskiego do TVP, choć Duda domagał się jego dymisji. Tajemnicą poliszynela są spory w sztabie i w Zjednoczonej Prawicy.

Jednak mimo tych wszystkich błędów i problemów Duda okazał się teflonowy i przynajmniej w sondażach ma ok. 40-proc. poparcie. Umiał wykorzystać czas pandemii, gdy inni kandydaci nie mogli prowadzić agitacji, do tego, by budować swoją pozycję. A na koniec rzucił wszystko na jedną szalę i spotkał się z Donaldem Trumpem w Waszyngtonie jako pierwsza po pandemii głowa państwa. Spotkanie nie zakończyło się fajerwerkami, ale we własnym elektoracie Duda umocnił wizerunek prezydenta pilnującego polskich spraw.

Dlatego po wyrównanej kampanii to Duda i Trzaskowski spotkają się najprawdopodobniej w drugiej turze i od poniedziałku kampania wyborcza zacznie się na nowo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA