fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Sondaż: W pierwszej turze - Andrzej Duda, w drugiej - walka o każdy głos

Ostatni sondaż przed wyborami nie pokazuje zmiany lidera wyścigu o fotel prezydenta
Jan Bogacz/TVP/East News
Przewagę uzyska ten kandydat, który lepiej rozpozna i rozbudzi społeczne lęki.

Ostatnie sondażowe notowanie poparcia dla kandydatów na prezydenta nie przynosi większych zmian wśród liderów. Obecny prezydent Andrzej Duda lekko przekracza 40 proc. głosów (41,1 proc.), drugi na podium I tury Rafał Trzaskowski nie osiąga 30 proc. (26,4 proc.), a trzecie miejsce z wynikiem (9,7 proc.) zajmuje Szymon Hołownia. Czwarty jest kandydat ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz (5,4 proc.), piąty Robert Bieroń (4,9 proc.), a szósty Krzysztof Bosak (4,6 proc.). Prognozowana frekwencja jest spora – do urn w najbliższą niedzielę chce pójść (lub zagłosować korespondencyjnie) blisko 61 proc. respondentów.

Czytaj także:

Relacja z ostatniego dnia kampanii wyborczej

Sondaż przeprowadzony na zlecenie „Rzeczpospolitej” wykonany był w środę 24 czerwca, to znaczy, że ewentualne zmiany preferencji wynikające z wizyty Andrzeja Dudy w USA nie są w nim odzwierciedlone, podobnie jak inne wyborcze fajerwerki z ostatnich dwóch dni kampanii.

Według sondażu IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” na finiszu kampanii wyborczej obecny prezydent Andrzej Duda może być pewien pierwszego miejsca w I turze, ale w II wyprzedza Rafała Trzaskowskiego zaledwie o 1 pkt proc. – i możliwe jest wszystko.



Zwłaszcza że to emocje napędzają niezdecydowanych najbardziej. – To tematy negatywne najsilniej pobudzają elektorat – analizuje prof. Ewa Marciniak, politolog. – Pytanie, co będzie treścią tego lęku: obawa przed monopolem partyjnym, załamanie systemu demokratycznego, widmo kryzysu czy utrata socjalnych benefitów. A szef IBRIS Marcin Duma dodaje: – Ważny jest nastrój wyborcy, to od niego zależą ostateczne wyniki.


Prognozy co do frekwencji wyborczej są optymistyczne: blisko 61 proc. badanych deklaruje chęć wzięcia udziału w głosowaniu.


Wpływ na to może mieć wysoki poziom konfliktu politycznego, który przetacza się przez polską scenę polityczną i mobilizuje elektoraty.

Skąd się biorą procenty

Proporcje w tym, ostatnim przed głosowaniem, sondażu nie różnią się od tendencji z ostatnich dni przed wyborami. I turę wygrywa kandydat Zjednoczonej Prawicy, do II wchodzi razem z kandydatem KO, a 12 lipca może być różnie, choć istnieje lekkie wskazanie na obecnego prezydenta (48,7: 47,5). – Wyniki I tury ustawią wyścig na nowo albo dadzą nadzieję opozycji, albo nie – analizuje szef IBRIS Marcin Duma. – Wtedy mogą dołączyć ci, którzy nie głosowali w I turze, a może to być niemała liczba, nawet do 2 milionów osób – twierdzi ekspert.

W dodatku, jego zdaniem, nic pewnego o tych wyborcach nie wiemy. Nawet oni sami nie wiedzą jeszcze, czy pójdą głosować. – A może ci, którzy pójdą w I, nie pójdą w II, bo się rozczarują? Ważny jest nastrój wyborcy, to od niego zależą ostateczne wyniki – mówi Duma. A jego słowa potwierdza prognozowana frekwencja wyborcza, która w deklaracjach respondentów i tak zawsze wygląda lepiej niż w rzeczywistości.

Komentarz Michała Szułdrzyńskiego: Teflon kontra poprawność  

A jaki wpływ na te sondażowe notowania miała sama kampania wyborcza i aktywność poszczególnych kandydatów? – Rozkład sympatii jest pochodną działań polityków, to efekt kampanii wyborczej, dobrych i złych założeń – uważa Marcin Duma. I dodaje: – Przykładem jest Robert Biedroń, którego notowania były bliskie poziomu 1–2 proc., ale wytrzymał i konsekwentnie robił kampanię. Trafił mu się w dodatku najlepszy z jego punktu widzenia temat, czyli LGBT, i potrafił to zdyskontować, pod koniec dobił się więc lepszych wyników i wszedł na poziom oddalający go od Magdaleny Ogórek.

Solidna czterdziestka

Przykładem wpływu kampanii na wynik może być też lider wyścigu, prezydent Duda. Solidne 40 proc. to więcej, niż można by się spodziewać po kilku gorszych notowaniach dających mu poparcie poniżej tej granicy. A Rafał Trzaskowski? – Jego pierwsze notowania były na poziomie kilkunastu procent – przypomina Duma. – Teraz są prawie dwa razy lepsze, choć on też ma w sondażach swój próg. Czy uda się Trzaskowskiemu wytworzyć „efekt warszawski”, który dał mu zwycięstwo półtora roku temu? – zastanawia się szef IBRiS.

Przeczytaj także: Na koniec kampanii niewiele nowych tematów

I pytanie najważniejsze: czy przekona resztę wyborców opozycyjnych, że warto na niego postawić w II turze. – Rafał Trzaskowski odniósł bardzo duży sukces na starcie swojej kampanii, ale widać już wygasający efekt świeżości, czyli to, co zrobił na początku, nie wystarczy na długo – wskazuje politolożka prof. Ewa Marciniak.

Marcin Duma podkreśla, że dla ostatecznego wyniku ważne będą sympatie wyborców Krzysztofa Bosaka deklarowane przy II turze. A te są zaskakujące.

– Wydawało się, że elektorat Bosaka jest naturalnym źródłem głosów dla Andrzeja Dudy, ale ci wyborcy są bardziej antyrządowi niż konserwatywni i ważniejszy jest dla nich sprzeciw i bunt wobec aktualnie rządzących – uważa szef IBRiS.

Jak zatem można prognozować ostateczny rezultat tej kampanii? Według prof. Marciniak dla Andrzeja Dudy wyniki sondażu to „niepokojąca stabilizacja”. – Było wiele wysiłków na wzmocnienie poparcia dla prezydenta, ale wydają się nieskuteczne. Satysfakcjonująca przewaga to byłoby 45 proc.

W takiej sytuacji na pierwszy plan wychodzą wyborcy wahający się co do kandydata i tacy, którzy nie są pewni, czy zagłosują. – To ich emocje rozstrzygną – przyznaje prof. Ewa Marciniak – ale nie wiadomo, jakie będą: negatywne czy pozytywne. Te negatywne mobilizują do aktywności, a pozytywne – osłabiają ją.

I dlatego, zdaniem profesor Marciniak, może wygrać ten, kto wzbudzi więcej lęku i zgodnie z odczuciami społecznymi go zdefiniuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA