fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Kolanko: Blisko, coraz bliżej

Fotorzepa/Robert Gardziński
Koniec kampanii jest nieprzewidywalny, ale też cały jej przebieg taki był. Partie, zamiast narzucać tematy, bardziej reagują na bieżące wydarzenia. Tak jak na powódź na południu Polski.

Wynik wyborów 26 maja odpowie na dwa podstawowe pytania tej kampanii. Po pierwsze, czy zjednoczenie opozycji w tej formie i pod przywództwem Grzegorza Schetyny wystarczy choćby do minimalnego sukcesu wyborczego. Po drugie, czy 40-miliardowy pakiet wydatkowy zwany piątką Kaczyńskiego sprawi, że obóz władzy osiągnie pożądany efekt w najtrudniejszych dla siebie wyborach. Te dwa hasła – zjednoczenie opozycji i poszerzenie programów społecznych – to najbardziej wyraźne lejtmotywy ostatnich miesięcy.

Odpowiedzi poznamy w niedzielę. Tymczasem w ostatnich dniach kampanii tematem numer jeden stały się powódź i polityczne reakcje na klęskę żywiołową. Prawo i Sprawiedliwość uznało, że najlepiej będzie wysłać komunikat o zawieszeniu kampanii na południu Polski, a premier Mateusz Morawiecki pojechał do Krakowa, by na miejscu nadzorować sytuację. Przesłanie jest jasne: w takiej chwili nie liczy się polityka, tylko bezpieczeństwo obywateli. To sprawdzona metoda. W chwilach kryzysu w podobny sposób reagował Donald Tusk. Jego kurtka, którą wkładał, jeżdżąc w miejsca, gdzie wystąpiły klęski żywiołowe, zyskała w mediach nawet specjalne miano kryzysowej.

Jaki wpływ na wyniki wyborów może mieć powódź? W chwilach zagrożenia obywatele często gromadzą się przy władzy, zwłaszcza jeśli ta komunikuje, że zależy jej na szybkiej reakcji. Tak może być i w tym przypadku.

Drugim zauważalnym zjawiskiem, które może zadecydować o wynikach, jest rosnąca w sondażach Konfederacja. W ostatnich badaniach ugrupowanie przekracza próg wyborczy. Te sondaże muszą cieszyć nie tylko sojusz narodowców i wolnościowców, ale jeszcze bardziej Koalicję Europejską. Każdy sygnał, że Konfederacja rośnie w siłę, to świetna wiadomość dla Grzegorza Schetyny.

Lider Platformy Obywatelskiej już w czwartek apelował, by Polacy nie dopuścili jesienią do koalicji PiS–Konfederacja. To przesłanie miało zmobilizować wyborców Koalicji Europejskiej na najbliższą niedzielę, by znaleźli jeszcze jeden powód do głosowania na KE. – To polityczne dzieci Kaczyńskiego – mówił Schetyna w Polsat News o Konfederacji, która ze swoim przesłaniem opartym na ustawie 447 i z Grzegorzem Braunem na pokładzie to poręczny straszak dla Schetyny. I jednocześnie kłopot dla ruchu Kukiz'15. To im Konfederacja w największym stopniu zabiera antysystemowych wyborców. Patrząc jednak w dalszej perspektywie czasowej, w kontekście jesiennych wyborów parlamentarnych, słaby Kukiz'15 to duży kłopot dla PiS, bo to przecież ugrupowanie Pawła Kukiza jest w tym momencie jedynym akceptowalnym koalicjantem Zjednoczonej Prawicy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA