fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Krzyżak: Świętych krów nie ma

Fotorzepa/Grzegorz Hawałej
Kardynał Henryk Gulbinowicz, przez wiele lat metropolita wrocławski, nie może brać udziału w jakichkolwiek publicznych celebracjach czy spotkaniach. Nie wolno mu używać insygniów biskupich, pozbawiono go także prawa do nabożeństwa pogrzebowego w katedrze oraz pochówku w niej. To decyzje Watykanu, wydane po, jak określono to w komunikacie nuncjatury apostolskiej w Warszawie, przeprowadzonym dochodzeniu oraz analizie „zarzutów dotyczących przeszłości kardynała”. Komunikat nie precyzuje czego dotyczyło dochodzenie, ale nałożony na hierarchę nakaz wpłaty określonej kwoty na rzecz Fundacji św. Józefa, która zajmuje się pomocą osobom molestowanym seksualnie przez duchownych wskazuje na to, że główne zarzuty dotyczą właśnie tej kwestii.

O molestowanie seksualne kardynał został oskarżony w ubiegłym roku przez byłego ucznia Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy. Mężczyzna miał być przez hierarchę molestowany w 1990 roku, gdy miał 15 lat. W ubiegłym roku po emisji filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” złożył on skargę na hierarchę w kurii oraz prokuraturze. Ta ostatnia we wrześniu 2019 r. umorzyła postępowanie z uwagi na przedawnienie się zarzutów. Postępowanie kościelne prowadzono i decyzje, o których poinformowała nuncjatura są tego efektem. Zakazy nałożone na hierarchę oraz odebranie mu niektórych praw wskazują na to, że postawione mu zarzuty uznano za poważne i bardzo prawdopodobne.

Czytaj także: Watykan ukarał kardynała Henryka Gulbinowicza

Ta decyzja dość wyraźnie pokazuje, że w tematyce molestowania seksualnego nieletnich papież nie rzuca słów na wiatr. Udowodnił to kilka razy w odniesieniu do hierarchów z innych części świata. Teraz także polskim biskupom pokazuje, że żarty się skończyły, że nikt nie rozpościera nad nimi parasola ochronnego. W połowie października zapadły pierwsze decyzje w odniesieniu do biskupa Edwarda Janiaka (teoretycznie odszedł ze stanowiska sam lecz w praktyce został do tego zmuszony), na początku listopada dowiedzieliśmy się, że postępowanie w sprawie ewentualnych zaniedbań przez abp. Sławoja Leszka Głódzia ma prowadzić kardynał Kazimierz Nycz. Teraz przyszła kolej na kard. Gulbinowicza. Nie istotne są zasługi, nie liczy się wiek (Gulbinowicz ma 97 lat). Nie liczy się to, że jesteś rodakiem św. Jana Pawła. Istotne jest to, że kiedyś w przeszłości ktoś skrzywdził drugiego, ktoś nie chciał wyjaśnić stawianych innemu zarzutów, itp. I to co odróżnia sprawę Gulbinowicza od innych, z którymi mamy do czynienia w Polsce, to to, że po raz pierwszy biskup zostaje ukarany za molestowanie – a nie za zaniedbania. Przypomnę tylko, że w kolejce na wyjaśnienie czeka jeszcze sprawa biskupa Jana Szkodonia – również oskarżonego o molestowanie.

W tej sprawie warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny szczegół. Na gruncie prawa cywilnego sprawa molestowania z roku 1990 uległa przedawnieniu. Na gruncie prawa kanonicznego również. Ale nie oznacza to, że sprawcy molestowania nie da się ukarać. Poza procesem karnym Kościół ma do dyspozycji cały katalog narzędzi dyscyplinarnych, poza kodeksowych, które może zastosować w odniesieniu do obwinionego. W odniesieniu do kard. Gulbinowicza z tych możliwości skorzystano. Kary są dla niego dotkliwe. I to jeszcze dobitniej pokazuje, że świętych krów nie ma.

Fakt, że w stosunkowo krótkim czasie w Watykanie zapadły decyzje dotyczące aż trzech polskich hierarchów, może wskazywać na to, że teczka z napisem „Polska” znalazła się na biurkach osób decyzyjnych. A to oznacza, że żaden biskup w naszym kraju, który ma za uszami jakąkolwiek sprawę związaną z molestowaniem nieletnich (sam molestował lub ukrywał sprawcę molestowania), nie może już spać spokojnie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA