Poza współpracą wojskową, najważniejszym z punktu widzenia przeciętnego wyborcy rezultatem całych dobrych relacji polsko-amerykańskich było niewątpliwie zniesienie wiz. Ten temat w kampanii prezydenckiej pojawia się dość rzadko. W środę Waszyngtonie nie padły żadne deklaracja tego kalibru. A oczekiwania były rozbudzone. Częściowo bezpośrednio przez polityków PiS, częściowo generował je sam kontekst wizyty - w końcu skoro prezydent jedzie na kilkadziesiąt godzin przed ciszą wyborczą do USA, to musi być jakiś ważny powód.