fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy

Fotorzepa, Robert Gardziński
Po latach posuchy pojawia się nadzieja, że nad polskim rynkiem kapitałowym w końcu zaświeci słońce. We wtorek Rada Ministrów wreszcie przyjęła strategię rozwoju rynku kapitałowego.

Droga do stworzenia tego dokumentu była długa i wyboista i nieraz wydawało się, że nie uda się zaliczyć tego etapu. Może się jednak okazać, że tak naprawdę najtrudniejsze jest dopiero przed nami.

Już w październiku 2013 r. ówczesny minister skarbu Włodzimierz Karpiński w liście do uczestników Kongresu Zarządów Spółek Giełdowych zorganizowanego przez Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych pisał: „Widzimy potrzebę stworzenia nowej, aktualnej strategii dla rynku kapitałowego". Problemem strategii było jednak to, że o niej jedynie mówiono – wszędzie i przy każdej okazji. Branżowe konferencje zostały zdominowane przez ten temat, a przekonani przekonywali przekonanych, że strategia jest potrzebna, aby rynek mógł się rozwijać.

Oczywiście postulaty były trafne. Polski rynek kapitałowy w ostatnich latach przeżywa bowiem bardzo trudny czas i zamiast się rozwijać, zwija się. A przecież mówimy o elemencie, który ma być motorem napędowym innowacyjnej gospodarki, o której w ostatnim czasie tyle się mówi.

Ambitne plany, jakie się pojawiały jeszcze kilka lat temu, utworzenia w Warszawie centrum finansowego Europy Środkowo-Wschodniej, dzisiaj brzmią jak ponury żart. Obecnie nasz rynek walczy o to, aby zatrzymać trend spadkowy, a co dopiero mówić o powrocie na ścieżkę wzrostu. Kolejne spółki uciekają z giełdy, nie widząc wartości dodanej w tym, że są spółkami publicznymi. Dla wielu z nich obecność na giełdzie wiąże się przede wszystkim z dodatkowymi obciążeniami natury regulacyjnej, a nie jakimikolwiek korzyściami.

Szerokim łukiem giełdę omijają też inwestorzy, również ci indywidualni. Zaufanie do rynku kapitałowego i jego instytucji szoruje po dnie, co jest pokłosiem m.in. ostatnich afer, w tym tej najgłośniejszej, czyli GetBacku. Giełda jest dzisiaj rynkiem stosunkowo niewielkiej grupy pasjonatów. Brakuje zaufania, spółek i kapitału, jednym słowem – wszystkiego.

Dlatego też strategia obok pracowniczych planów kapitałowych jest jedną z ostatnich nadziei rynku na to, że jednak uda się uniknąć całkowitego upadku, tego co jeszcze kilka lat temu tak dobrze funkcjonowało. Tym bardziej cieszy fakt, że po wielu latach oczekiwania w końcu powstała i została jednak przyjęta przez rząd. Na pewno nie jest ona dokumentem idealnym, ale w obecnych warunkach rynek powinien pamiętać, że jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Oczywiście radość z przyjęcia strategii powinna być tylko chwilowa i nikt nie powinien się nią zachłysnąć. Skoro tak trudno było ją stworzyć, to aż strach pomyśleć, jak wielkim wyzwaniem może być jej realizacja. To natomiast jest niezbędny element do tego, abyśmy mogli myśleć o odbudowie rynku kapitałowego w Polsce.

Papier przyjmie wszystko. Teraz natomiast potrzebne są czyny i wprowadzenie kolejnych zapisów strategii w życie. Powinni o tym pamiętać nie tylko decydenci, ale także wszyscy uczestnicy rynku kapitałowego, którzy często bronią partykularnych interesów. No, bo jeśli nie teraz, to chyba już nigdy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA