fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Anita Błaszczak: Współistniejące choroby motoryzacji

Bloomberg
Podobnie jak u ludzi, tak też w gospodarce kryzys wywołany pandemią uderza najmocniej w firmy i branże, które mają już inne dolegliwości. Nawet jeśli kryzys minie, to o powrót zwalnianych tam teraz pracowników będzie trudno.

Stałym elementem komunikatów z pola walki z pandemią jest zastrzeżenie, że większość śmiertelnych ofiar koronawirusa miała choroby współistniejące. Silni – nawet jeśli się zarażą – najczęściej przechodzą chorobę bezobjawowo. W gospodarce jest nieco gorzej, bo w kryzysie wywołanym przez pandemiczny lockdown praktycznie żadna z firm i branż nie może się pochwalić tak dużą odpornością. Jednak gdy jedni mają katar i lekką gorączkę, innym nawet rządowy respirator z tarczy antykryzysowej czy finansowej niewiele może pomóc w ratowaniu biznesu i miejsc pracy. Z reguły są to ci, nad którymi już wcześniej zbierały się ciemne chmury.

Jedną z takich branż była motoryzacja. Sektor jeszcze przed pandemią borykał się z perspektywą znacznego wzrostu kosztów wskutek śrubowania unijnych norm klimatycznych. Wyższe koszty to wzrost cen, a więc spadek popytu (szczególnie w czasach słabszej koniunktury), dlatego motoryzacja od lat była w czołówce automatyzacji. Już pod koniec zeszłego roku wiele firm zapowiadało jej przyspieszenie, co oznaczało cięcia zatrudnienia.

Teraz pandemia dała nowy bodziec do zwolnień. Na to zjawisko zwraca uwagę niedawny raport firmy doradczej McKinsey & Company dotyczący przyszłości pracy w Europie. Przypomniał on o pomijanych obecnie skutkach automatyzacji i robotyzacji, które w dłuższym terminie (do 2030 r.) mogą spowodować zniknięcie 51 mln miejsc pracy w różnych branżach. Teraz doszło do tego 59 mln miejsc zagrożonych kryzysem wywołanym przez epidemię. I to zagrożonych już nie w perspektywie lat, ale miesięcy.

Obie te grupy mają część wspólną – to 24 mln osób, które teraz są zagrożone podwójnie, zarówno automatyzacją, jak i kryzysem wywołanym pandemią. Wśród nich najwięcej jest pracowników handlu, ale na drugim miejscu jest produkcja przemysłowa, w tym sektor motoryzacyjny. Nawet jeśli kryzys minie, to o powrót zwalnianych tam teraz pracowników będzie trudno, bo ograniczy go automatyzacja. Jedyną szansą dla wielu z nich będzie przekwalifikowanie się, które po pandemii może się stać koniecznością w wielu branżach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA