fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Krzysztof Adam Kowalczyk: Diabeł tkwi w szczegółach planu

Premier Mateusz Morawiecki
Premier Mateusz Morawiecki
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Projekty z Krajowego Planu Odbudowy trzeba skrupulatnie przeanalizować, ale zapisy do udziału w konsultacjach zostały zamknięte na długo przed jego piątkową prezentacją.

Nareszcie. Premier przedstawił Krajowy Plan Odbudowy po pandemii, na który z Unii ma popłynąć do Polski ponad 34 mld euro w postaci pożyczek i ponad 23 mld euro jako granty. Choć słowo „przedstawił” jest tu trochę na wyrost, bo listy konkretnych inwestycji nie zobaczyliśmy, nie było jej też w piątek wieczorem na rządowej stronie planodbudowy.gov.pl. Premier i ministrowie przedstawili więc raczej ogólne ramy planu.

Najkonkretniej brzmiał wicepremier Gowin, który wskazał np. że część z 2,5 mld zł na stworzenie stabilnych warunków do inwestowania pójdzie na przygotowanie uzbrojonych terenów inwestycyjnych i dofinansowanie dla samorządów na dokumenty planistyczne. Dobry kierunek to także pieniądze m.in. na stworzenie rynku surowców wtórnych czy branżowe centra umiejętności.

Bardzo zachęcająco zabrzmiały zapowiedzi ministra Niedzielskiego (na zdrowie pójdzie 20 mld zł), który obiecuje stworzenie elektronicznej dokumentacji medycznej, cyfryzację ochrony epidemiologicznej (czyli inwestycje w Sanepidzie – nareszcie!), doinwestowanie zakaźnictwa, onkologii, kardiologii, wsparcie badań i rozwoju w sektorze biomedycznym, a co najważniejsze - inwestycje w kadry medyczne.

Jednak te zapowiedzi należy wypełnić treścią, czyli konkretnymi inwestycjami, które muszą być na tyle efektywne, że się zwrócą bezpośrednio lub przyczynią do takiego zwiększenia efektywności gospodarki, by państwo mogło bez problemu zwrócić owe 34 mld euro pożyczek. To pieniądze niebagatelne - równowartość 500+ na cztery lata!

Właśnie dlatego tak ważna jest lista konkretnych projektów, o którą upominają się organizacje biznesowe. I trochę niepokojąco zabrzmiało, gdy premier w kontekście wielkich inwestycji wspomniał Centralny Port Komunikacyjny i przekop Mierzei Wiślanej. O ile CPK ma szanse na rentowność (choć wielu to podważa), to przekop nigdy się nie zwróci, bo to projekt wyłącznie polityczny.


Projekty w KPO trzeba skrupulatnie przeanalizować, ale niepokojąco krótki jest czas przeznaczony na konsultacje całego planu – ledwo 30 dni. Mają się zakończyć już 2 kwietnia, by po ewentualnych poprawkach KPO mógł trafić do Brukseli przed końcem kwietnia, kiedy mija ostateczny termin. Wczoraj na swojej stronie internetowej rząd zapowiadał trzy konferencje w ramach owych konsultacji. Sęk w tym, że zapisy na wszystkie zostały zamknięte na długo przed piątkową prezentacją KPO. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA